Nadchodzą upalne dni, w lasach będzie bardzo sucho

W większości lubuskich lasów obowiązuje trzeci, najwyższy, stopień zagrożenia pożarowego. To oznacza, że ściółka jest bardzo sucha i nawet najmniejsza iskra może doprowadzić do powstania groźnego pożaru. Najbliższe dni mają być w regionie upalne.

Zgodnie z prognozami, którymi dysponuje Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gorzowie, w środę i czwartek w Lubuskiem będzie upalnie – w drugim z tych dni temperatura maksymalna może znacznie przekroczyć 30 stopni Celsjusza. Potem jest przewidywane lekkie ochłodzenie. Lokalnie w całym regionie mogą także występować burze. Od piątku lubuska Straż Pożarna 11 razy gasiła pożary ściółki w lasach, na razie nie były duże, ale z każdym upalnym dniem zagrożenie pożarowe będzie rosło.

„Dlatego wybierając się na wypoczynek do lasu, powinniśmy nie używać otwartego ognia. Przy panujących obecnie warunkach nawet niedopałek papierosa może stać się przyczyną pożaru” – powiedział Paweł Wcisło z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.

Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Zielonej Górze, obejmującej południową i centralną część regionu, trzeci stopień obowiązuje w nadleśnictwach zlokalizowanych na południe od Zielonej Góry. Jeszcze w poniedziałek obowiązywał także w pozostałych, jednak po lokalnych burzach i opadach deszczu chwilowo sytuacja poprawiła się.

„Przy zapowiadanych upałach ściółka szybko może wyschnąć i wówczas ponownie będziemy mieli najwyższy stopień zagrożenia pożarowego na całym terenie. Od początku sezonu (kwietnia) w naszych lasach było 81 pożarów. Na szczęście dotychczas były gaszone w zarodku” – powiedział Paweł Wcisło.

W lasach północnej części Lubuskiego w obrębie RDLP w Szczecinie od ponad tygodnia obowiązuje trzeci stopień zagrożenia pożarowego, a wilgotność ściółki waha się w granicach 10 proc. – poinformował Maciej Lipka z RDLP w Szczecinie.

„Od kilku dni notujemy pożary w lasach, m.in. na terenie Puszy Noteckiej w okolicach Skwierzyny, w rejonie Międzyrzecza, Trzciela i Bolewic. Najczęściej wybuchają z winy człowieka, zdarzają się także podpalenia. Dotychczas dzięki szybkiej reakcji i użyciu samolotów gaśniczych udaje się szybko je uchwycić ograniczając powierzchnię zniszczoną przez płomienie do kilku lub kilkunastu arów. Głównie dotyczy to młodników” – powiedział Maciej Lipka.

 

PAP

drukuj