PAP/Leszek Szymański

Nadal nie ustalono przyczyn awarii oczyszczalni „Czajka”

Od awarii systemu przesyłającego ściek z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka” minęło już osiem miesięcy. Prace ekspertów trwają, jednak do tej pory nie ustalono przyczyn awarii.

Do awarii oczyszczalni „Czajka” pierwszy raz doszło w 2019 roku. W efekcie nieczystości były zrzucane do Wisły. W reakcji na katastrofę ekologiczną premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o budowie tymczasowego rurociągu. Do kolejnej awarii doszło rok później i gdyby nie pomoc rządu i wojska, Warszawa przez wiele tygodni zrzucałaby ścieki do Wisły. Okoliczności awarii wciąż są sprawdzane.

„Opracowanie ekspertyzy zostało zlecone ekspertom Politechniki Krakowskiej, a prace nad nią trwają i są planowane na ten rok” – informuje Marek Smółka, rzecznik prasowy MPWiK.

Już po pierwszej awarii w 2019 roku przyczyny awarii miała wyjaśnić Najwyższa Izba Kontroli. Od tamtego czasu minęło już półtora roku, a raportu wciąż nie ma. Jak przekazał NIK, ma to związek z prowadzeniem prac w warunkach zagrożenia epidemicznego, a to sprawia, że kontrola się wydłuża.

TV Trwam News

drukuj