Mogło dojść do kolejnej tragedii na Siewiernyj

O mało co nie doszło do kolejnej tragedii na lotnisku Siewiernyj, tym samy na którym miała miejsce katastrofa rządowego Tu 154M. Pilot wojskowego Iła przeleciał zaledwie kilka metrów nad dźwigiem budowlanym, zgłaszając nieoznakowaną i nieopisaną przeszkodę w rejonie podejścia do lądowania.

Pomimo tragedii sprzed kilku lat zarząd lotniska wciąż ignoruje zasady bezpieczeństwa lotów.

– Samolot powinien lecieć równo po przedłużeniu osi pasa, ale wiadomo że czasem zboczy w lewo lub prawo. Ten akurat zboczył w prawo, nic się nie stało, przeleciał nad dźwigiem ale ponoć niewiele brakowało, zważywszy że nasza państwowa komisja twierdzi że samolot może stracić skrzydło po uderzeniu w brzozę, a nie wiadomo co by było gdyby uderzył w metalowy dźwig – powiedział Piotr Falkowski, redaktor ND który przebywa w Smoleńsku.

Warto zauważyć, że inwestor wycofał się z budowy – mówi dziennikarz.

– Jechałem przy obszarze gdzie samoloty są już bardzo nisko, to jest obszar miedzy radiolatarnią, a ulicą Kutuzowa. Moją uwagę zwróciła budowa, gdzie było widać urządzenia dużych rozmiarów, co chwilę zajeżdżały jakieś betoniarki, było dużo robotników. Poszedłem tam i zapytałem co tutaj będzie i dowiedziałem się że centrum handlowe. Teraz dowiedzieliśmy się że ta budowa została wstrzymana, zlikwidowana,  wszystko zdemontowano, tak trochę po cichu, ministerstwo dogadało się z inwestorem, zapłacili mu niewielkie odszkodowanie – dodał Piotr Falkowski

Według deklaracji nowego ministra obrony Sergieja Szojgu, najbardziej wysunięte na zachód lotnisko rosyjskich sił powietrznych ma odzyskać dawną świetność.

RIRM 

drukuj