fot. PAP/EPA

Minister spraw zagranicznych Z. Rau przebywał z wizytą na Ukrainie

Prof. Zbigniew Rau, szef MSZ, gościł dziś z jednodniową wizytą na Ukrainie. Razem z tamtejszym ministrem spraw zagranicznych rozmawiał na temat zagrożenia pokoju u granic Ukrainy.

Na początku spotkania ministrowie Zbigniew Rau i Dmytro Kułeba oddali cześć pamięci tysięcy ofiar rosyjskiej agresji na Ukrainie przed murami Soboru Michajłowskiego w Kijowie.

W Donbasie, gdzie w lipcu ubiegłego roku weszło w życie zawieszenie broni, obserwowana jest eskalacja konfliktu. Według strony ukraińskiej Rosja zwiększa liczebność swoich wojsk przy granicy z Ukrainą.

– Podczas dzisiejszego spotkania, min. @RauZbigniew i min. SZ@DmytroKuleba omówili zagrożenia dla pokoju w Europie wynikające z eskalacji napięcia wzdłuż północnego i wschodniego odcinka granicy Ukrainy i na okupowanym Krymie oraz z budowy #NordStream2 – poinformowało MSZ.

Podczas wizyty Zbigniew Rau podkreślił, że „Ukraina ma prawo się bronić!”.

Polski minister zapewnił jednocześnie, ze Ukraina „nie jest osamotniona w obronie swej suwerenności, integralności terytorialnej i nienaruszalności granic”.

Ukraiński minister wskazywał, że podczas gdy Rosja „zwiększa zagrożenie bezpieczeństwa dla Ukrainy, Europy i społeczności transatlantyckiej”, ważne jest wzmocnienie ukraińsko-polskiego partnerstwa strategicznego. Dodał, że Polska to „długoletni sojusznik i zaufany przyjaciel”.

Do tej pory nasz kraj był marginalizowany i nie uczestniczył w negocjacjach ws. konfliktu na Ukrainie – zauważyła dr Lucyna Kulińska, politolog.

– Polska jest marginalizowana nie bez powodu, ponieważ Ukraińcy nie uznają Polski za czynnik polityczny warty włączania w dyskusje. Dzisiaj Ukraina dostała dodatkowe wsparcie ze strony amerykańskiej, ponieważ wybór prezydenta Joe Bidena spowodował, że czuje się ona bezpieczna z każdej strony. Ukraina może zwracać się do krajów trzecich: przede wszystkim do Niemców, Amerykanów, a nawet Francuzów, natomiast Polaków się ignoruje – powiedziała dr Lucyna Kulińska.

Prof. Mikołaj Iwanow nie widzi jednak szans, by Polska wróciła do stołu negocjacyjnego ws. sytuacji na wschodzie Ukrainy, ponieważ temu sprzeciwia się Rosja.

– Także w Moskwie, na Kremlu uważają Polskę za proukraińską, że będzie reprezentować pozycję ukraińską. Cały Zachód popiera Ukrainę, co tu ukrywać, ale Putin oczywiście chce rozmawiać z wielkimi personami polityki europejskiej, a Polskę chce pisać na margines – podsumował prof. Mikołaj Iwanow.

Dlatego – jak dodają eksperci – Polska powinna podjąć stanowcze kroki, by móc zasiąść do oficjalnych rozmów na temat sytuacji na wschodzie Ukrainy i mieć w tym zakresie znaczący głos.

 

TV Trwam News

drukuj