fot. PAP/Daniel Gnap

Minister rolnictwa skrytykował KE za sposób prowadzenia negocjacji z Mercosurem

W Brukseli polski minister rolnictwa głośno skrytykował Komisję Europejską za sposób prowadzenia negocjacji z krajami Mercosuru. Szczegóły rozmów były zatajane przed rolnikami i państwami członkowskimi.

W grudniu przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, poinformowała o zakończeniu negocjacji z krajami Mercosuru. Umowa, jaką chce zawrzeć Bruksela, otworzy unijny rynek na napływ produktów z Ameryki Południowej. Entuzjastą tego rozwiązania są Niemcy, którzy chcą poprzez eksport poprawić własne wskaźniki gospodarcze. Obok Polski sprzeciw zgłosiła Francja. W Parlamencie Europejskim na pytania europosłów – m.in. o negocjacje z Mercosurem – odpowiadał minister rolnictwa, Czesław Siekierski.

Polityk wytknął Komisji Europejskiej sposób, w jaki były prowadzone negocjacje.

– Mam jedną ogromną pretensję do Komisji, że te negocjacje były prowadzone w dużej mierze w formie wręcz tajnej, poufnej, że rolnicy, organizacje rolnicze, nie były informowane o tym, jak przebiegają negocjacje, ale także kraje członkowskie nie były w pełni informowane – podkreślił szef resortu rolnictwa.

Czesław Siekierski wprost mówił, że żywność z Ameryki Południowej nie spełnia europejskich standardów. Minister wskazał na potrzebę nowego podejścia do tematu i uznał, że błędem Komisji jest brak otwarcia na poważną rozmowę.

Słowa polskiego polityka dotarły do uszu unijnego komisarza ds. handlu. Jego rzecznik – w tłumaczeniach przekazanych stacji RMF – nie zgodził się z zarzutami polskiego szefa resortu rolnictwa. Przekonywał on, że wszystko było jawne. Tych słów nie potwierdza jednak to, co działo się na posiedzeniu jednej z grudniowych komisji w Parlamencie Europejskim, kiedy przedstawiciel Komisji Europejskiej był pytany o stan negocjacji z krajami Ameryki Południowej.

– Mam nadzieję, że zrozumieją Państwo, że nie mogę przekazać szczegółowego opisu niezałatwionych jeszcze spraw – powiedziała w grudniu ubiegłego roku przedstawicielka KE, Sabine Weyand.

Reagował wtedy europoseł Waldemar Buda z Prawa i Sprawiedliwości.

– Przychodzi się na ostatnim etapie negocjowania umowy i mówi się, że nie powie się, na jakim jest to etapie. Mówi się, że to jest jakaś tajemnica. Wobec kogo jest to tajemnica? Kogo Pani reprezentuje, będąc tutaj, na tej sali? – pytał polityk.

Gdy padły te słowa, rolnicy poważnie obawiali się, że Komisja Europejska z dnia na dzień będzie chciała dopiąć umowę. Media spekulowały, że Ursula von der Leyen wykorzysta do tego wizytę w Ameryce Południowej. Obawy rosły wraz z brakiem transparentności. Na czele zespołu negocjacyjnego zajmującego się umową stanął Niemiec, a to Niemcom najbardziej zależało na podpisaniu porozumienia.

TV Trwam News

drukuj