Zwolnienia w Poczcie Polskiej. Pracę ma stracić 15 proc. załogi
Rusza Program Dobrowolnych Odejść w Poczcie Polskiej. To początek zwolnień, jakie planuje zarząd spółki. Pracę ma stracić 15 proc. załogi.
Propozycję dobrowolnego odejścia z Poczty Polskiej dostało już część wytypowanych pracowników. Łącznie ma ją otrzymać ponad 8,5 tys. osób. Na podjęcie decyzji jest kilka dni. Pocztowcy, którzy zgodzą się odejść za porozumieniem stron, mają pozostać w firmie do końca lutego. Ci, którzy odmówią, mają dostać wypowiedzenie w ramach zwolnień grupowych.
Szef pocztowej ,,Solidarności”, Bogumił Nowicki, powiedział, że część pracowników godzi się na dobrowolne odejście.
– Są tacy, którzy z radością przyjmują tę informację, bo uważają, że w firmie się kiepsko dzieje i to jest dobra szansa, żeby się oddalić. To są pracownicy, którzy są w dobrym wieku, żeby jeszcze spróbować zaistnieć gdzie indziej na rynku pracy. Druga grupa to są ci, którzy są w okolicach emerytury. To jest dla nich szansa na wcześniejsze i godziwe rozpoczęcie emerytury. Czy ten projekt zostanie zrealizowany zgodnie z oczekiwaniami pracodawcy? Trudno w tej chwili powiedzieć. Pracodawca – użyję tego słowa, bo ono jest chyba właściwe – odgraża się, że jeżeli ktoś z tych wytypowanych nie zechce skorzystać z PDO, to jest takie straszenie, że w następnym etapie (…) będzie wdrożony jeszcze program grupowych zwolnień – wskazał Bogumił Nowicki.
Pocztowcy, którzy zgodzą się na dobrowolne odejście, mają otrzymać trzy wynagrodzenia miesięczne oraz rekompensatę w wysokości dziewięciu pensji płatną w comiesięcznych ratach lub rekompensatę wynoszącą pięciu pensji płatną jednorazowo. W przypadku zwolnień grupowych warunki odejścia będą gorsze.
Zarząd Poczty Polskiej twierdzi, że redukcja zatrudnienia jest konieczna, bo spółka jest w złej kondycji. ,,Solidarność” jest innego zdania. Związek sprzeciwia się zwolnieniom, podkreślając, że nie poprawią one sytuacji spółki, ale doprowadzą do wyeliminowania operatora z rynku.
RIRM




