fot. PAP/EPA

Mija tysiąc dni rosyjskiej agresji na Ukrainę

Tysiąc dni bombardowań, ostrzałów i okupacji. Tysiąc dni cierpienia, rozłąki rodzin i tysiące ofiar. Właśnie dziś mija tysiąc dni rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Siergiej Ławrow w gronie światowych przywódców – to niecodzienny widok.  W poniedziałek odbył się  pierwszy dzień szczytu G20. We wspólnej deklaracji apel o sprawiedliwy pokój na Ukrainie. Nie potępiono Rosji, choć po słowach, takich jak te niemieckiego kanclerza, można by oczekiwać pełnego potępienia.

– Musi zakończyć wojnę, musi wycofać wojska i nie może ryzykować, że poparcie dla Ukrainy zmniejszy się ze strony krajów, które wspierają obronę Ukrainy. To również musi być dla niego jasne – zaznaczył kanclerz Niemiec, Olaf Scholz.

Dla niego, czyli dla Władimira Putina, z którym to Olaf Scholz dopiero co odbył rozmowę. Odbiła się ona szerokim echem, a na niemieckiego kanclerza spadły słowa krytyki, tym bardziej, że dziś mija tysięczny dzień wojny wypowiedzianej przez Rosję.

– To tysiąc dni agresji ze strony Rosji i tysiąc dni poświęceń ze strony Ukrainy – podkreślił premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer.

Sto dni agresji ze strony Rosji, ale także Korei Północnej i irańskich dronów. Do tego Czeczeńcy i pełne wsparcie Białorusi.

– Bez Korei Północnej, bez Iranu, bez Chin, Rosja nie mogłaby wspierać swojego wysiłku militarnego, nie mogłaby kontynuować wojny. Z pewnością niepokoją nas doniesienia o produkcji i dostawach kompletnych systemów uzbrojenia z tych trzech krajów, ale w szczególności z Korei Północnej i Iranu – zaznaczył szef unijnej dyplomacji, Josep Borrell.

Ukrainę w obronie terytorium wspiera Zachód. Stany Zjednoczone miały zezwolić na użycie broni dalekiego zasięgu wewnątrz Rosji, choć oficjalnego potwierdzenia nie ma.

„Nie mam nic nowego do powiedzenia w sprawie tej polityki. Jak wiecie, nawet zanim Rosja rozpoczęła swoją inwazję na pełną skalę, Stany Zjednoczone zmobilizowały koalicję ponad 50 krajów, aby zapewnić pomoc Ukrainie i pociągnąć Rosję do odpowiedzialności za jej działania. Jasno mówiliśmy, że zawsze będziemy adaptować i dostosowywać zdolności, które dostarczamy do okoliczności” – zwrócił uwagę rzecznik Departamentu Stanu, Matthew Miller.

Okoliczności są takie, że Rosja nadal ostrzeliwuje ukraińskie miasta, choć oficjalnie celem są obiekty militarne i infrastruktura energetyczna.

Ukraina chce na ataki odpowiedzieć przy wykorzystaniu broni dalekiego zasięgu. Pojawiają się komentarze mówiące o tym, że taki ruch spowolni Rosję. Z drugiej strony mówi się o sporej eskalacji. Przeciwnikiem użycia rakiet ATACMS jest administracja Donalda Trumpa.

„To kolejny krok na drabinie eskalacyjnej i nikt nie wie, dokąd to zmierza” – zaznaczył doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, Michael Waltz.

Widać więc, że prezydent elekt prezentuje zupełnie inne podejście niż obecna administracja Joe Bidena. W sprawie użycia broni na terenie Rosji mówi się coraz głośniej także w Wielkiej Brytanii. Chodzi o pociski Storm Shadow.

TV Trwam News

drukuj