fot. PAP/EPA

Federacja Rosyjska nie ustaje w atakach na ukraińską infrastrukturę energetyczną

Trwa rosyjski atak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Kijów wprowadza ograniczenia w dostawach prądu. O kryzysie energetycznym wywołanym przez Kreml rozmawiali w czwartek unijni przedstawiciele w trakcie szczytu w Brukseli.

To kolejny dzień brutalnej agresji Rosji na Ukrainę.

– Zamiast eksportować kulturę, Iran eksportuje śmierć. Zamiast importować kulturę, Rosja importuje śmierć i kieruje ją przeciwko nam, ale nie tylko przeciwko Ukraińcom, nie tylko przeciwko Ukrainie, bo to bitwa Rosji ze zjednoczoną Europą. To jest oczywiste, ale nie wszyscy dostrzegają tę oczywistość. Rosja zrobiła wystarczająco dużo, by pokazać, że nie uznaje żadnych ograniczeń. Proszę więc, zróbcie wszystko, co jest w waszej mocy, aby uświadomić ludziom terror, jaki Rosja sprowadziła na Ukrainę, a wcześniej na Czeczenię, Gruzję, Syrię, kraje afrykańskie, gdzie rosyjscy najemnicy decydowali o tym, kto ma żyć, a kto ma umrzeć. Proszę o tym pisać, czytać o tym, robić wszystko, aby Europejczycy wiedzieli, ile osób zginęło w walce o swoje prawa – mówił Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy. 

Wołodymyr Zełenski wystąpił online podczas dorocznych targów książki we Frankfurcie. Tymczasem Rosja w ostatnich dniach nasiliła swój atak na ukraińską infrastrukturę.

– W ciągu ostatnich 24 godzin rosyjskie siły zbrojne nadal atakowały wojskowe systemy dowodzenia i systemy energetyczne Ukrainy za pomocą precyzyjnej broni powietrznej dalekiego zasięgu. Wszystkie przypisane obiekty zostały trafione – podkreślał Igor Konashenkov, rzecznik rosyjskiego resortu obrony.

Tylko od 10 października wojska rosyjskie przeprowadziły ponad 300 ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Rosjanie zniszczyli 30 proc. ukraińskich elektrowni. Władze zaapelowały o oszczędzanie prądu.

Ukraińcy muszą dobrowolnie ograniczyć zużycie prądu, by kraj mógł sobie poradzić ze skutkami rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną; jeżeli to nie pomoże, zostaną wprowadzone odgórne ograniczenia” – wskazał Herman Hałuszczenko, minister energetyki Ukrainy.

Przerwy w dostawach prądu odczuwalne były w czwartek w sposób szczególny w Kijowie. Dało się je zauważyć zarówno na ulicach czy sklepach, jak i w transporcie publicznym.

– Chyba będę musiała iść pieszo. To niedaleko, tylko jeden przystanek. Nie wiem, czy autobus przyjedzie, czy nie. Nie wiem, czy autobusy zastąpią trolejbusy – powiedziała Olga, mieszkanka Kijowa.

Ukraińcy wykazali się dużym zrozumieniem. Ich postawa wobec apelu rządu jest wzorowa.

– Wyłączyliśmy w domu wszystkie urządzenia elektryczne. To, do czego wzywają władze, należy traktować bardzo poważnie. Kupiliśmy nowe kołdry, poduszki, przygotowujemy się – zaakcentowała Lyudmila, która została ewakuowana z Mikołajowa.

– Rosjanie najechali nasz kraj. Mamy wobec nich dużo gniewu, ale jesteśmy gotowi na przerwy, na pewne ograniczenia. Mamy świece, naładowane powerbanki. Ukraina ma wygrać – dodał Mikhaylo Holovnenko, mieszkaniec Kijowa.

Droga do zwycięstwa może być utrudniona, jeśli ostrzał infrastruktury krytycznej ze strony Rosji będzie kontynuowany – zwrócił uwagę prof. Robert Alberski, politolog. 

– To nie tylko ludność zużywa energię, ale także przemysł, którego funkcjonowanie także jest istotne z punktu widzenia Ukrainy. Dzięki temu, że przemysł pracuje, Ukraina utrzymuje swoje zdolności obronne – podsumował prof. Robert Alberski.

Kryzys energetyczny wywołany rosyjską inwazją to jeden z głównych tematów dwudniowego szczytu szefów państw i rządów UE, który odbywa się w Brukseli.

TV Trwam News

drukuj