fot. PAP

Michał Boni spoliczkowany przez Janusza Korwin-Mikkego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych kieruje zawiadomienie do prokuratury w sprawie spoliczkowania eurodeputowanego PO Michała Boniego przez europosła Janusza Korwin-Mikkego – poinformował rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski.

Do incydentu doszło w piątek podczas spotkania polskich europosłów, zorganizowanego przez MSZ. Marcin Wojciechowski w komunikacie przesłanym PAP podkreślił, że na początku tego spotkania doszło do incydentu naruszenia nietykalności cielesnej posła Michała Boniego przez posła Janusza Korwin-Mikkego. Jak dodał, MSZ kieruje zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

Wojciechowski podał, że spotkanie z polskimi posłami do Parlamentu Europejskiego odbyło się na zaproszenie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

Boni na Twitterze tak zrelacjonował incydent:

– Powiedziałem „dzień dobry” posłowi Korwin-Mikkemu, uderzył mnie w twarz. To nie jest normalne!!”. Zaznaczył, że za różne rzeczy już przepraszał. Z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica! – podkreślił.

Boni, relacjonując zajście, zaznaczył, że wcześniej spotykał się z Korwin-Mikkem w PE i nie widział z jego strony „agresji i niechęci”.

– Moim dzień dobry otrzymałem w twarz, dostałem w twarz. To nie jest miłe. Pan poseł powiedział, że się czuje urażony tym, że go atakowałem w ’91 roku, kiedy była lista osób, które były wtedy uznane za agentów. Mówiłem o błędzie z ’85 roku, kiedy pod szantażem podpisałem to, czego nie powinienem podpisywać. Ale to nie jest też tak, że będę nieustannie każdego osobiście przepraszał. Można się spierać merytorycznie, można nie akceptować czyjejś historii, czyichś poglądów, ale to chyba nie powód do tego, żeby naruszać tę prywatność w taki sposób poprzez uderzenie – powiedział Boni.

Jak dodał zastanowi się, czy sam podejmie jakieś kroki w sprawie tego incydentu.

Korwin-Mikke powiedział, że spoliczkował Boniego, bo tak obiecał.

– Zgodnie z zapowiedzią spoliczkowałem właśnie p. Michała Boniego. Zrobiłem to w miejscu dyskretnym, w saloniku MSZ, w obecności kilkunastu osób na poziomie – by oszczędzić p. Boniemu wstydu publicznego. Ku mojemu zdumieniu ta gnida, zamiast przysłać mi sekundantów żądając satysfakcji, natychmiast się tym pochwaliła!!! Gdyby wiedział, to bym, zamiast policzkować, napluł mu w twarz… Dla nieświadomych: jestem autorem Uchwały Lustracyjnej – która ujawniła nazwiska byłych agentów SB i UB (tych, co nadal pracowali dla bezpieki III RP, Antoni Macierewicz niestety nie ujawnił…). Po tej Uchwale p. Boni pojawił się w telewizji, publicznie mnie zbeształ, zwymyślał od ostatnich – i oświadczył, że muszę być niespełna rozumu. Po czym po kilku latach przyznał się, że agentem był – i nigdy mnie za te słowa nie przeprosił – napisał na Facebooku Janusz Korwin-Mikke.

Korwin-Mikke zapewnił, że nie obawia się ewentualnych konsekwencji.

– Za komuny siedziałem, mogę posiedzieć i teraz – dodał.

31 października 2007 r. Michał Boni, który otrzymał propozycję wejścia do rządu Donalda Tuska poinformował, że podpisał pod wpływem szantażu w 1985 r. deklarację współpracy z SB.

RIRM

drukuj