fot. PAP/EPA

Medialna potyczka z historią w tle

Rosyjska telewizja państwowa Rossija wysunęła pod adresem Polski wiele oskarżeń, w których zasugerowała m.in. współorganizację przewrotu na Ukrainie. W podobnym tonie wypowiedział się w czasie słynnej konferencji prasowej prezydent Federacji Rosyjskiej – Władimir Putin, który oskarżył nas o szkolenie bojowników z Majdanu. Również takie zarzuty postawił był szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Ołeksandr Jakymenka, który stwierdził, że chcemy odbudować dawną Rzeczpospolitą.

Takie oskarżenia są częścią większej całości. Oprócz zmagań politycznych i po części militarnych, jakie rozgrywają się wokół Ukrainy, toczy się także wojna informacyjna. Jej celem jest wywołanie emocji społecznych, medialnych i politycznych. Stąd wynikają różnorakie sugestie zarówno w kierunku Rosji, jak i z kierunku Rosji.

Dużą rolę w tym manipulowaniu odgrywa także historia. Zwróćmy uwagę, że w rosyjskich mediach przywoływane są różne fakty z dziejów naszego kraju, m.in. zbrodnia wołyńska czy kwestia ustalania granic jałtańskich, które bardzo boleśnie doświadczyły Polaków. To wszystko jest elementem pewnej gry medialnej. Ma ona za zadanie wskazać rosyjskiemu społeczeństwu Polskę jako jednego z winowajców konfliktu na Ukrainie. Tym samym wybielana jest rola Rosji. I tak moim zdaniem powinniśmy to odczytywać.

W związku ze wspomnianymi przeze mnie stwierdzeniami rosyjskich mediów i polityków w Polsce pojawiły się informacje o ewentualnym cyberataku. Jeżeli Rosja rzeczywiście planowałaby go przeprowadzić, to na pewno by o tym nie informowała.

Prof. dr hab. Mieczysław Ryba

Autor jest kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

drukuj