fot. pixabay.com

Mec. R. Dorosiński o projekcie ustawy dotyczącym instytucjonalizacji tzw. związków partnerskich: Niezmiennym elementem doktryny lewicowej jest walka z małżeństwem i z rodziną

W całym projekcie instytucjonalizacji tzw. związków partnerskich chodzi o to, żeby wprowadzić instytucję, która z jednej strony zniekształcałaby społeczne rozumienie małżeństwa, a z drugiej strony wprowadzałaby rozwiązanie konkurencyjne dla małżeństwa, oferujące podobne do małżeństwa przywileje, pewne uprawnienia i tym samym zachęcałaby do niewchodzenia w związki małżeńskie – podkreślił mec. Rafał Dorosiński, dyrektor Centrum Polityki Rodzinnej i Edukacji Instytutu Ordo Iuris, członek Izby Adwokackiej w Warszawie, w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.  

Przedstawiciele rządu zaprezentowali projekt ustawy dotyczący instytucjonalizacji tzw. związków partnerskich. W audycji „Aktualności dnia” mec. Rafał Dorosiński zwrócił uwagę na negatywne konsekwencje takich rozwiązań dla rodzin i całego społeczeństwa.

Zbadaliśmy faktyczne zapotrzebowanie na tego typu nowe rozwiązania. Okazało się, że ta instytucja jest przede wszystkim zbędna, ponieważ większość z praktycznych rozwiązań, różnych udogodnień, których domagają się środowiska – mówiąc o potrzebie wprowadzenia takiej regulacji – już dzisiaj istnieje w polskim porządku prawnym. Już dzisiaj osoby, zarówno partnerzy tej samej płci, ale także osoby niebędące ze sobą w związku intymnym mogą uzyskiwać dostęp do informacji o stanie zdrowia. Mogą odbierać wynagrodzenia albo przesyłki pocztowe dla partnera, prowadzić wspólne konto bankowe, zaciągać wspólne kredyty, udzielać sobie pełnomocnictw, regulować kwestie majątkowe, więc te wszystkie regulacje, które mogą być przydatne w codziennym życiu, są w zasięgu ręki. To, czego nie ma, to są uprawnienia, to są przywileje, uprawnienia związane z małżeństwem. I one mają głęboką rację i głębokie uzasadnienie właśnie w kontekście małżeństwa, ponieważ małżeństwo jest tą przestrzenią, tym środowiskiem, w którym rodzą się nowe pokolenia – podkreślił dyrektor Centrum Polityki Rodzinnej i Edukacji Instytutu Ordo Iuris.

To małżeństwo jest najbardziej optymalnym środowiskiem do poczęcia, narodzenia i wychowania dzieci.

I z tego względu wspólnota narodowa przyznaje małżonkom określone prawa, określone przywileje. Nie ma żadnego powodu, żeby tego rodzaju przywileje przyznawać związkowi dwóch panów tylko po to, żeby uznać, afirmować ich wzajemny romans. Nie ma takiego uzasadnienia, więc to jest chyba zupełnie podstawowa rzecz, o której musimy pamiętać. Ale wydaje mi się, że też zupełnie kluczową kwestią jest po prostu niesprawiedliwość tego rozwiązania. Niesprawiedliwość polegająca na tym, że uprawnienia, które są w pewnej mierze rekompensatą za trud ponoszony z wychowaniem dzieci, miałoby być przyznawane komuś, kto takiego trudu nie ponosi – mówił członek Izby Adwokackiej w Warszawie.


Gość audycji „Aktualności dnia” zauważył, że w całym projekcie instytucjonalizacji tzw. związków partnerskich chodzi o to, żeby uderzyć w instytucję małżeństwa.

Wprowadzić instytucję, która z jednej strony w tym wymiarze związków jednopłciowych zniekształcałaby społeczne rozumienie małżeństwa, a z drugiej strony w takim zakresie, w jakim miałaby dotyczyć osób przeciwnej płci, wprowadzałaby rozwiązanie konkurencyjne dla małżeństwa, oferujące podobne do małżeństwa przywileje, pewne uprawnienia i tym samym zachęcałaby do niewchodzenia w związki małżeńskie. To znaczy oferowałaby osobom, które potencjalnie mogłyby zawrzeć małżeństwo, rozwiązanie alternatywne. Rozwiązanie, które z definicji jest rozwiązaniem dużo bardziej niestabilnym – zaznaczył mec. Rafał Dorosiński.

Niezmiennym elementem doktryny lewicowej jest walka z małżeństwem i z rodziną.

Od połowy XIX wieku, od Marksa, Engelsa, którzy wprost walczyli z rodziną, jest wątek, który się pojawia nieustannie. Kiedy spojrzę historycznie na grupy LGBT w latach 70-tych, 80-tych, one wprost wyrażały niechęć wobec małżeństwa. Małżeństwo, które miało być instytucją opresyjną, zniewalającą, które nakładało pewne ograniczenia w dziedzinie seksualności, jednoznacznie było odrzucane. Później zmieniono strategię, postanowiono uderzyć w małżeństwo niejako od środka, niejako przejmując tę instytucję, redefiniując ją, zmieniając jej znaczenie w społeczeństwie. Ale niechęć do samego małżeństwa została. I próba tworzenia instytucji quasi małżeńskich jest jednym z podstawowych oczekiwań i żądań i postulatów środowisk lewicowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą – powiedział dyrektor Centrum Polityki Rodzinnej i Edukacji Instytutu Ordo Iuris.

Cała rozmowa z mec. Rafałem Dorosińskim dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj