Mec. Hambura apeluje o ujawnienie smoleńskich akt

Mecenas Stefan Hambura domaga się udostępnienia opinii publicznej całości materiałów dotyczących katastrofy smoleńskiej zgromadzonych w śledztwie .

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej wystąpił z odpowiednim wnioskiem do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. To reakcja na wcześniejsze ujawnienie przez prokuraturę wojskową trzech protokołów z przesłuchań ekspertów parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. Działanie poprzedziła publikacja „Gazety Wyborczej”, która cytowała fragmenty protokołów.

Prokuratura ujawniła już dokumenty dot. katastrofy smoleńskiej, m.in. ze względu na wagę tego śledztwa. Z tego samego powodu – powiedział mec. Stefan Hambura – opinia publiczna powinna poznać cały materiał zgromadzony w śledztwie. 

Wystąpiłem do Prokuratora Generalnego w tej sprawie, bo myślę, że ten prokurator powinien bardzo szybko zacząć działać. Prokuratura Wojskowa nie daje sobie rady z tym śledztwem, gdyż de facto upubliczniła te zeznania, które wybrała „Gazeta Wyborcza”. Myślę, że nie tędy droga, gdyż polską opinię publiczną interesują całe akta śledztwa. W piśmie proponuję, żeby prokuratura udostępniała do internetu po kilkadziesiąt stron i żeby można było w ten sposób zapoznać się z tymi aktami, począwszy od postanowień o przeprowadzeniu kolejnych opinii biegłych, jak i wyników, przez zdjęcia satelitarne otrzymane ze Stanów Zjednoczonych, po materiały otrzymane z Federacji Rosyjskiej – akcentował mec. Stefan Hambura.

Mecenas wnioskuje w piśmie, by prokurator objął swoim osobistym nadzorem proces ujawniania akt śledztwa, tak aby przebiegał on równie szybko i sprawnie, jak w przypadku materiałów pozostających w zainteresowaniu „Gazety Wyborczej”.

Mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej uważa za zasadny postulat ujawnienia całości akt smoleńskich, oczywiście z wyłączeniem danych wrażliwych. Mecenas zauważa, że dzisiejsza publikacja akt przez prokuraturę obnażyła manipulację „Gazety Wyborczej” na rzecz dyskredytacji ekspertów zespołu pos. Antoniego Macierewicza.

– W sposób oczywisty dochodzi tutaj do manipulacji. Skoro ujawniono protokół – mogę o tym powiedzieć – weźmy chociaż doświadczenia prof. Jacka Rońdy, który współpracował z Uniwersytetem Bundeswehry, który współpracował z ośrodkami bezpośrednio zaangażowanymi w pracę przy produkcji zbrojeniowej. O tym mówi w prokuraturze prof. Rońda,  natomiast nie ma o tym śladu w publikacjach „Gazety Wyborczej”.  Dlaczego? Dlatego, że ona miała dezawuować kompetencje tych ludzi. Natomiast mam nadzieję, że prokuratura – uwzględniając zainteresowanie opinii publicznej – będzie w stanie także poddać publicznej weryfikacji treść zeznań, treść opinii ekspertów powoływanych postanowieniami prokuratora. Wówczas będziecie Państwo w stanie ocenić kompetencje tych ludzi, a także ich opinię –zaznaczał mec. Piotr Pszczółkowski.

Mec. Piotr Pszczółkowski zwraca również uwagę, że dzień publikacji „Gazety Wyborczej” nie jest przypadkowy. Materiał miał przesłonić sensacyjną okoliczność.

– W ubiegłym tygodniu doszło do ujawnienia dość sensacyjnej okoliczności polegającej na tym, że (teoretycznie najbardziej w pierwszych dniach po katastrofie) poinformowany o badaniu katastrofy – jakim był akredytowany przy nas Płk. Edmund Klich – całkowicie nie zgadzał się z raportem MAC i nie zgadzał się z ustaleniami komisji Millera. Ten dokument został ukryty. Jednak trzeba było jakoś odpowiedzieć i odciągnąć uwagę opinii publicznej od ukrycia tego raportu, który jest nie tylko w moim przekonaniu działaniem niegodnym, ale i przestępczym. Trzeba więc było pokazać opinii publicznej, że po drugiej stronie są eksperci, których wiarygodność należy podważyć – poinformował mec. Piotr Pszczółkowski.

RIRM

drukuj