fot. PAP

Marszałek Ewa Kopacz jedzie do Chin

Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz pomimo krytyki płynącej z wielu stron podtrzymuje swoja decyzję i wybiera się 4 czerwca z oficjalną delegacją do Chin. Tego dnia przypada rocznica masakry na Placu Tiananmen.

Z delegacji na prośbę szefa klubu PiS posła Mariusza Błaszczaka już wycofali się posłowie PiS-u Maks Kraczkowski i Tomasz Latos. Poseł Ewa Kopacz zapewniła, że podczas swojej wizyty będzie mówić z chińskimi władzami o prawach człowieka. Choć – jak zaznaczyła – wizyta będzie miała przede wszystkim charakter biznesowy.

„To błąd polityczny; rodzaj nieuwagi i braku zdrowego rozsądku, albo przykład braku koordynacji polskiej polityki zagranicznej” – powiedział poseł Krzysztof Szczerski, członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych

Poseł Szczerski rozpatruję tę decyzję w kontekście przyjętej przez polski parlament uchwały, aby 4 czerwca nazwać Dniem Wolności i Praw Człowieka, dla uczczenia wyborów w 1989r.

Jeśli tydzień po decyzji Sejmu – o tym by dzień 4 czerwca był Dniem Wolności i Praw Człowieka – pani Marszałek Kopacz udaje się wraz z delegacją sejmową do Chin; to ma to właśnie podwójny wymiar. Z jednej strony faktem jest, że dla Chińczyków walczących o wolność prawa człowieka – 4 czerwca jest czarnym dniem (Masakra na Placu Tiananmen); ale także dla Polaków z racji tego nowego święta ustanowionego przez Sejm, to powinien być dzień przede wszystkim refleksji, czy domagania się respektowania praw człowieka – akcentował poseł Krzysztof Szczerski.

Absurdalnym jest także tłumaczenie przez marszałek słuszności wyjazdu do Chin akurat tego dnia – zauważa poseł.

– Nie wiem w jakim charakterze marszałek sejmu może jeździć do Chin i załatwiać sprawy biznesowe? Pani Ewa Kopacz nie reprezentuje żadnych polskich biznesmenów, ani polskich przedsiębiorców, bo od tego jest rząd. Marszałek Sejmu to jest najwyższy przedstawiciel demokracji polskiej w Sejmie. Bo Sejm jest tą „dzielnicą” demokracji w Polsce, a marszałek sejmu jest jakby najwyższym jej przedstawicielem. Zatem ta wizyta jest po prostu symboliczna a nie biznesowa. Chyba, że rzeczywiście pani marszałek traktuje tą wizytę jako biznesową – to wtedy można by zapytać: jaki biznes ma na myśli? – pytał poseł Krzysztof Szczerski.

RIRM

drukuj