Marginalizacja lekcji religii

Z ks. bp. Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji Nauczania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski rozmawia Tomasz Burza.

TB: Księże biskupie, kwestia nauczania lekcji religii w szkołach nie jest ciągle rozwiązana. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie chce wpisać religii do Ramowego Planu Nauczania. W tym tygodniu odbyło się spotkanie Episkopatu z przedstawicielami Ministerstwa Edukacji Narodowej. Czego ono dotyczyło i jak obecnie wygląda sprawa nauczania lekcji religii w szkołach?

Ks. bp MM: Spotkanie dotyczyło kolejnych prób nowelizacji rozporządzenia z dn. 7 lutego bieżącego roku o Ramowych Planach Nauczania. Po raz kolejny – w imieniu Konferencji Episkopatu Polski -przypomnieliśmy, że według stanowiska biskupów religia powinna znaleźć swoje miejsce w Ramowym Planie Nauczania. Dlaczego jest to takie ważne? Po pierwsze odwołujemy się do art. 12 ust. o systemie oświaty, do rozporządzenia z 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauczania religii w szkołach publicznych i przedszkolach. Co mówią te ważne dla nas punkty?

Preambuła ustawy o systemie oświaty stanowi, że nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – przyjmuje za podstawy uniwersalne zasady etyki. Ramowy Plan Nauczania jest potwierdzeniem tego, co państwo gwarantuje szkole. Biskupi oczekują, że Ministerstwo Edukacji dążąc do zrealizowania tych zapisów będzie podejmować zarówno działania, jak i też tworzyć takie prawo, które będzie respektowało w procesie wychowania i nauczania system wartości religijnych i etycznych.

W kontekście problematyki dotyczącej zapisów rozporządzenia z 7 lutego 2012 r. o Ramowych Planach Nauczania strona kościelna oczekuje wyraźnego przywrócenia statusu religii, takiego jaki był wcześniej. Podczas rozmów wskazywaliśmy, w jakim kierunku mogłaby pójść nowelizacja. Podpowiadaliśmy formułę zapisu. Zasugerowaliśmy rozporządzenie z roku 2002. Był to dla nas – tak myślę – modelowy zapis, który mówił, że Ramowy Plan Nauczania określa obowiązkowe zajęcia edukacyjne, zajęcia z religii/etyki. Obejmował on także godziny do dyspozycji dyrektora szkoły, zajęcia rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych, zajęcia socjoterapeutyczne.

Na podstawie takiego Ramowego Planu Nauczania pan dyrektor szkoły będzie ustalał plan zajęć szkolnych. Ministerstwo jednak nie jest skłonne do tego, żeby cokolwiek zmieniać. Umówiliśmy się przed wakacjami, że będziemy monitorować, w jaki sposób to rozporządzenie jest interpretowane przez samorządy, organy prowadzące. Jest prawdą, że nie było większych problemów ze zorganizowaniem zajęć nauczania religii w tym roku. Jednak tłumaczymy to tym, że ministerstwo skierowało – tuż przed zakończeniem roku szkolnego – własną interpretację tego dokumentu i to nadało kierunek, w jaki sposób organizować zajęcia z religii.

Była to wyraźna sugestia ministerstwa. Moje pytanie, które postawiłem pani wiceminister, brzmiało: czy nie byłoby prościej, żeby zapisać w sposób czytelny, jasny rozporządzenia, które odnoszą się do nauczania religii? Ministerstwo nie jest jednak skłonne, by to zrobić. Przyznają rację, że jakkolwiek lekcja religii jest przedmiotem nieobowiązkowym to w momencie wyboru deklaracji rodziców – że dziecko powinno chodzić na religię – przedmiot staje się obowiązkowy dla szkoły i ucznia. Jednak ten zapis sprawia, że to rozporządzenie jest nieczytelne.

Kontaktujemy się z samorządami, rozmawiamy ze szkołami i cały czas pojawiają się wątpliwości,  czy religia jest w ramówce, czy poza ramówką. Myślę, że w dużej mierze pomaga interwencja Konferencji Episkopatu Polski i podejmowane rozmowy. W piątek odbyło się kolejne spotkanie w sprawie tego rozporządzenia. Mam wrażenie, że jest pewna trudność ze strony ministerstwa. Jakby do pewnego momentu przyznają rację, że to co podpowiadamy ma sens, jednak nie ma woli wykonawczej. Przypominaliśmy w ministerstwie, czynili to wielokrotnie księża biskupi w komunikatach, że rozporządzenie jako fakt wykonawczy nie może być interpretowane w formie wyjaśnień, czy dodatkowych komunikatów MEN, które się pojawiały. One niewątpliwie były potrzebne, ale do tego aktu prawnego nie są wiążące dla samorządów.

TB: Co się stanie, jeżeli religia nie będzie wpisana do ramowego planu nauczania? Jakie mogą być tego konsekwencje? Czy będziemy mieli do czynienia z marginalizacją lekcji religii w szkołach? 

Ks. bp MM: Na początku będzie to na pewno marginalizacja. To się w jakimś sensie już dokonuje. Myślę, że dłuższej perspektywie jest to próba wyeliminowania. Ministerstwo pewnie nie będzie skłonne do tego, żeby religię usunąć ze szkoły bo nie ma aktów prawnych, nie mają takiego narzędzia. Jednak  uważam, że będzie próba zniechęcenia szkoły. Myślę o młodzieży i możliwościach organizacyjnych placówki. Po prostu nie będziemy mogli tam normalnie funkcjonować. Już teraz w szkołach ponadgimnazjalnych po raz kolejny słyszymy, że jakieś grupy młodzieży rezygnują z nauczania religii.

Oni otrzymują wyraźny sygnał, że będzie wolna godzina, będzie czas do zagospodarowania na inne zajęcia. Któregoś dnia może się okazać, że przyjdziemy do szkoły i nikt nie będzie chciał, albo tylko mała grupa będzie chciała uczestniczyć w zajęciach z nauczania religii. To rozporządzenie właściwie pozbawia należnego statusu przedmiotu, jakim jest religia. Przedmiotu określonego w Ramowym Planie Nauczania, a jedynie zostaje zakwalifikowana do kategorii przedmiotu, którego wymiar godzin ma obowiązek uzupełnić dyrektor szkoły w szkolnym planie nauczania nie w ramach zajęć obowiązkowych tylko w ogóle w szkolnym planie zajęć.

TB: Księże biskupie, mam rozumieć, że istnieje groźba dowolnej interpretacji rozporządzenia przez organ prowadzący, czyli samorządy, która w dalszej konsekwencji może doprowadzić do wykluczenia lekcji religii ze szkoły?  

Ks. bp MM: Jest takie niebezpieczeństwo. Istnieje także obawa, że w pewnym momencie religia nie będzie przedmiotem, który będzie mógł być realizowany w obowiązkowych zajęciach szkolnych. Słuchamy tego, co podpowiadają dyrektorzy wydziałów katechetycznych całej Polski. Zauważają oni zjawisko odchodzenia młodych ludzi od religii, ale dlaczego? Bo nie ma wyraźnego wsparcia szkoły. Religia zmienia zupełnie swój status i może być dowolnie usytuowana w ramach zajęć szkolnych. Jeśli taki sygnał idzie do młodego człowieka to trudno się dziwić, że wybiera on raczej wolną godzinę, żeby zagospodarować czas według własnych możliwości i oczekiwań.

TB: Czy ksiądz biskup czuję się rozczarowany postawą resortu oświaty biorąc pod uwagę dotychczasowe rozmowy w tej sprawie?

Ks. bp MM: Jestem zaskoczony postawą resortu oświaty. Przed wakacjami dawano nam wyraźny sygnał, że zobaczymy, jak to będzie realizowane w życiu i jesteśmy gotowi przystąpić do rozmów zmierzających do nowelizacji tego rozporządzenia. Ten sygnał był dość czytelny. Po wakacjach trudno było ustalić termin spotkania. 21 września przesłaliśmy pismo do MEN i czekaliśmy na termin, który wyznaczono na 6 listopada. Mam wrażenie, że to gra na czas i odkładanie tematu.

Po roboczym spotkaniu przedstawicieli komisji wychowania mam wrażenie, że patrzymy na to samo ale każdy z nas widzi coś innego. Minister zapewnia, że nic się nie zmienia w zapisach tego rozporządzenia. Jednak nie ma zgody na to, by dokonać zestawienia i to co dotyczy religii w art. 4 par. 4 tego rozporządzenia przenieść do par. 2, który jest zatytułowany „Ramowy Plan Nauczania”. Chodzi o to, żeby ta sprawa nie budziła żadnych obaw i nie stwarzała zagrożenia dla ministerstwa, organu prowadzącego, samorządów i tych, którzy realizują te przedmioty w szkole. Ministerstwo nie jest jednak na tyle dojrzałe do tego, żeby odważnie podjąć taką decyzję. A sprawa jest bardzo prosta. Nic się nie zmieni, jeśli dokonamy takiego czytelnego sformułowania zapisów.

TB: Ekscelencjo, czy w dłuższej perspektywie istnieje ryzyko wprowadzenia odpłatności za zajęcia, jeżeli rzeczywiście religia nie zostanie wpisana do ramowego planu nauczania?

Ks. bp MM: Rozmawiałem z samorządowcami i z przedstawicielami organu prowadzącego. Oni wyraźnie dają taki sygnał. Bo skoro nie ma pieniędzy na zabezpieczenie podstawowych zadań w gminie, w mieście no trzeba będzie tych środków szukać. Jeżeli jest dobra relacja i zrozumienie dla nauczania religii w szkole, no to prawdopodobnie nie będzie jakiś większych problemów. Ale tam gdzie nie ma specjalnego zezwolenia ze strony Rady Miasta, czy Rady Gminy to można się spodziewać różnych sytuacji. Powiedziałem pani wiceminister na spotkaniu, że odnotowujemy próby takich sygnałów, które wychodzą z organów prowadzących szkołę, aby choćby w jakiejś symbolicznej opłacie jednak opodatkować rodziców tych dzieci, którzy chcą posyłać swe dzieci na katechezę. Oczywiście, to jest niezgodne z prawem i nie można do tego dopuścić. Ale skoro w samorządach pojawiają się tego typu tematy, to znaczy, że obawy są i istnieje zagrożenie.

TB: Czy to nie jest w pewnym sensie złamanie Konkordatu? Mam przed sobą art. 12, który mówi, że państwo gwarantuje, że szkoły publiczne organizują naukę religii i zgodnie z wolą zainteresowanych w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych. Podkreślmy tu słowo „gwarantuje”.   

Ks. bp MM: To co państwo gwarantuje w szkole to ramowy plan. Dlatego upominamy się o to, ale upominamy się także o etykę. Mówiłem o tym na spotkaniu. Ta gwarancja jest dla nas szczególnie ważna i chcę głośno powiedzieć, że uczestniczyłem na czerwcowym posiedzeniu KEP we Wrocławiu. Przedstawiliśmy komisji wychowania wniosek, aby sprawą tego rozporządzenia zajęła się Kościelna Komisja Konkordatowa. Jest zagrożenie, że mogłoby dojść do naruszenia prawa.

TB: Jest także problem umieszczania lekcji religii w planie zajęć. Są one często planowane na pierwszych i ostatnich zajęciach. Czy to nie jest pewien sygnał wysłany do młodego człowieka?

Ks. bp MM: To jest właśnie to, o czym wspominałem. Strona kościelna upomina się o przywrócenie statusu religii, tak jak było wcześniej chociażby z tego powodu, aby religia była włączona w siatkę godzin. Oczywiście, będą takie sytuację, że będzie na początku i na końcu zajęć szkolnych ale to nie może być zasadą. Religia musi być włączona w ogólną siatkę organizacyjną tych przedmiotów, które są realizowane w szkole. Odnotowujemy takie przypadki, że religia jest organizowana na pierwszych bądź ostatnich godzinach. Nie są to częste przypadki, ale one się rzeczywiście pojawiają. Kilka dni temu odwiedziłem szkołę, gdzie ksiądz katecheta ma 2 godziny, później 3 godziny tzw. okienka i znowu przychodzi na 2 godziny na popołudniowe zajęcia. To pokazuje, że w szkołach są podejmowane takie próby.

TB: Kiedy odbędą się kolejne rozmowy z Ministerstwem Edukacji Narodowej?

Ks. bp MM: Ustaliliśmy, że możliwie najszybciej, najprawdopodobniej w pierwszym tygodniu grudnia. Czekamy na potwierdzenie terminu ze strony biura sekretariatu MEN. Chciałbym bardzo, żeby nie trzeba było czekać z tematem do wiosny tylko jak najszybciej podjąć kolejną próbę negocjacji oraz próbę przekonania ministerstwa, że zapis o którym mówiłem musi być dokonany. Sprawa musi być jasna.

TB: Księże biskupie, 21 listopada odbędzie się spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Czy będzie tam poruszony temat religii w szkołach?

Ks. bp MM: Zwróciłem się do sekretariatu KEP, żeby zwrócić uwagę na ten temat. Musimy z różnych stron naciskać na Ministerstwo, żeby zechciało się przyjrzeć się sprawie i uporządkować przepisy. Myślę, że to jest dobry czas, żeby się tym zająć. Proszę serdecznie, żeby modlić się o dary Ducha Świętego dla obu stron, aby ta sprawa znalazła nareszcie szczęśliwe rozwiązanie.

TB: Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Z ks. bp. Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji Nauczania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski rozmawiał Tomasz Burza. 

drukuj