fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

M. Rynkowski: POLADA minimalizuje ryzyko afer dopingowych wokół Polaków

Żadna agencja na świecie nie jest w stanie zagwarantować, że zawodnicy nie będą stosowali dopingu. Niemniej jednak wydaje się, że ryzyko będzie zminimalizowane – powiedział w wywiadzie dla Redakcji Sportowej Radia Maryja Michał Rynkowski, p.o. dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

Jaka jest misja Polskiej Agencji Antydopingowej?

Misja – w stosunku do tego, czym kierowała się Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie – nie zmieniła się. Naszą rolą jest przede wszystkim stanie na straży uczciwości w sporcie i pilnowanie zawodników, którzy dopuszczają się oszustwa sportowego, którym jest stosowanie dopingu.

Jakie uprawnienia uzyskała i jaki będzie miało to wpływ na skuteczność walki z dopingiem?

Przede wszystkim POLADA posiada uprawnienia w zakresie realizacji kontroli antydopingowych, prowadzenia działań edukacyjnych, a także prowadzenia działań śledczych – nowa kompetencja, która do tej pory nie była przewidziana przepisami prawa. Została także uregulowana współpraca między Agencją a służbami takimi jak policja, prokuratura czy Żandarmeria Wojskowa.

Jaka jest tendencja stosowania dopingu w ostatnich latach – tych przypadków jest coraz więcej czy mniej?

Jeżeli patrzymy tylko na wyniki statystyczne naszych badań to trudno powiedzieć o jakimś trendzie. Naruszenie przepisów antydopingowych rośnie natomiast w roku olimpijskim. Podobnie było w 2016 roku, kiedy odbywały się igrzyska w Rio de Janeiro. Na przestrzeni tego roku odnotowaliśmy 49 naruszeń przepisów antydopingowych. Dla porównania w 2013 roku było to 29 takich naruszeń, a w 2012 – 63. Nie możemy mówić więc o jakimś stałym trendzie. Generalnie ta liczba naruszeń antydopingowych w ujęciu globalnym utrzymuje się na podobnym poziomie, czyli około 1,5 proc. badań antydopingowych daje wynik pozytywny.

Ilu sportowców ma zostać poddanych monitorowaniu i na jakie dyscypliny zostanie położony nacisk?

Jeżeli chodzi o liczbę sportowców, możemy mówić jedynie o szacunkach. To będzie około 1500-1800 zawodników. Jeśli chodzi o dyscypliny będziemy koncentrować się przede wszystkim na dyscyplinach olimpijskich – lekkoatletyka, podnoszenie ciężarów, zapasy, ale także na sportach zespołowych jak piłka nożna, piłka ręczna czy też siatkówka i koszykówka. Żadnej dyscypliny nie będziemy pozostawiać samej sobie. Ten rok jest wyjątkowy pod tym względem, że we Wrocławiu odbędą się igrzyska nieolimpijskie, więc będziemy skupiać się również na tych dyscyplinach sportu.

POLADA jest w stanie zapobiec podobnym aferom, jaka miała miejsce przy sprawie braci Zielińskich?

Żadna agencja na świecie nie jest w stanie zagwarantować, że zawodnicy nie będą stosowali dopingu. Zawodnik, który pomyślnie przejdzie testy w kraju, może po tym badaniu zastosować doping, którego już nie wykryjemy. Niemniej jednak wydaje się, że ryzyko będzie zminimalizowane.

Co stanie się ze sportowcami, którzy notorycznie będą próbować unikać kontroli antydopingowej?

Jeżeli zawodnik, który jest zobligowany do podawania informacji o swoim miejscu i czasie pobytu, nie stawi się w wyznaczonym miejscu trzy razy w ciągu roku, może podlegać karze nawet do dwóch lat dyskwalifikacji.

Co ze sportowcami, którzy udowodnią, że stosowali doping w sposób nieświadomy?

Oczywiście, wszystko zależy od konkretnej sprawy i stopnia winy zawodnika. Jeżeli zawodnik będzie w stanie udowodnić, że nie stosował dopingu świadomie, to te sankcje będą odpowiednio niższe. Niemniej jednak najprawdopodobniej zupełnie kary nie uniknie.

Sportowcy złapani na dopingu powinni być dyskwalifikowani dożywotnio czy jednak zależnie od wielkości winy?

Kary powinny być zróżnicowane. Dzisiaj standardową karą jest kara czterech lat zawieszenia. Jest to kata dość dotkliwa, biorąc pod uwagę, że wcześniej były to dwa lata. Trzeba zaznaczyć, że w niektórych sportach, zwłaszcza w takich, w których kariera przebiega szybko, jest to czasem jednoznaczne z końcem kariery sportowca.

Sport.RIRM

drukuj