fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

M. Morawiecki w Brukseli weźmie udział w konferencji nt. przyszłego budżetu UE

Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki udaje się dziś do Brukseli. Weźmie tam udział w konferencji poświęconej kształtowi przyszłej perspektywy finansowej UE. Projekt budżetu po roku 2020 Komisja Europejska ma przedstawić w połowie przyszłego roku.

W debacie ma wziąć udział także m.in. komisarz UE ds. budżetu Guenther Oettinger.

Pod koniec czerwca br. Komisja Europejska przedstawiła koncepcje w sprawie finansów do 2025 roku. Zaprezentowane wówczas pomysły mają stanowić grunt pod propozycję nowych wieloletnich ram finansowych na okres po roku 2020. KE w ślad za swoimi wcześniejszymi rozważaniami dotyczącymi przyszłości UE przedstawiła pięć wariantów, jakie wobec budżetu mogą przyjąć państwa członkowskie w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Tylko w jednym scenariuszu, który zakłada większą integrację (nazwany „robimy więcej razem”), nie przewiduje się cięć w unijnej polityce rolnej i kluczowej dla Polski polityce spójności.

Cięcia w porównaniu do obecnego okresu budżetowego będą w następnej dekadzie konieczne. W momencie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będzie nam brakowało 10-12 mld euro, nie możemy działać, jak przedtem – przekonywał komisarz Oettinger.

Dlatego KE chce zmienić swoje wydatki i głębiej sięgnąć do kasy państw członkowskich. Wśród koncepcji, które są przedstawione do rozważenia, jest np. przeniesienie do unijnego budżetu wpływów z handlu pozwoleniami na emisje CO2. Bruksela rozważa również, czy kraje członkowskie nie mogłyby współfinansować dopłat bezpośrednich dla rolników.

Bruksela chce, by państwa członkowskie wskazały, czy chcą cięć, czy wolą, żeby niektóre z zadań zostały wraz z pieniędzmi przeniesione z poziomu krajowego na poziom europejski. KE zastrzega, że nie proponuje wprowadzenia żadnego dodatkowego podatku, który zwiększałby obciążenia dla obywateli. Chętnie jednak zmieniłaby na swoją korzyść proporcje w sprawie tego, ile z podatków wpływa do kas krajowych, a ile do unijnej.

Oettinger mówił, że w UE proporcje wynoszą 1:50 – na każde 50 euro, które pobierają w formie podatków państwa unijne, do budżetu Unii trafia 1 euro. Tymczasem w USA do budżetu federalnego wpływa ponad 30 dolarów z każdych pobranych 50. KE proponuje też, by wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE zlikwidować system rabatów dotyczących wpłat do unijnej kasy, z których korzystają inne kraje, np. Dania.

W dokumencie KE wspomina się też o powiązaniu między praworządnością i dostępem do środków, ale zapisy są dość łagodne. Twarde wskazanie KE na chęć uzależnienia przyznania funduszy od spełniania unijnych wartości przez kraje członkowskie mogłoby być niekorzystne dla Polski, która objęta jest procedurą praworządności.

PAP/RIRM

drukuj