fot. PAP/EPA

Litwa, Łotwa i Estonia ze wspólną listą sankcyjną za fałszerstwa i przemoc na Białorusi

Litwa, Łotwa i Estonia zatwierdzą wspólną listę obywateli Białorusi objętych sankcjami za fałszowanie wyborów oraz przemoc wobec pokojowo protestujących w tym kraju – poinformował litewski premier Saulius Skvernelis.

„Mówimy o indywidualnych sankcjach wobec wysokich urzędników, które wejdą w życie, gdy uzgodnimy listę z Łotwą i Estonią” – powiedział Saulius Skvernelis na konferencji prasowej.

Litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało wcześniej, że przedstawiło resortowi spraw wewnętrznych do zatwierdzenia listę 118 białoruskich urzędników, których proponuje objąć krajowymi sankcjami.

„To są urzędnicy instytucji odpowiedzialnych za stosowanie przemocy, a nawet za możliwe zbrodnie popełnione przeciwko swoim obywatelom” – powiedział szef MSZ Linas Linkeviczius.

Na proponowanej litewskiej liście jest m.in. kierownictwo białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, OMON-u, kierownictwo KGB, prokuratury i centralnej komisji wyborczej. Osoby z „czarnej listy” będą miały zakaz wjazdu na Litwę. Jak zaznaczył minister, „europejskie sankcje wobec funkcjonariuszy białoruskiego reżimu byłyby skuteczniejsze”, ale po zatwierdzeniu krajowej listy, „nie będą mogli przynajmniej przyjechać na zakupy” do Wilna.

Unia Europejska rozważa nałożenie sankcji na białoruskich urzędników. Decyzja ma zapaść we wrześniu.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się 9 sierpnia. Tamtejsza CKW obwieściła, że wygrał je Alaksandr Łukaszenka, otrzymując 80,10 proc. głosów, a kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska miała uzyskać 10,12 proc. Oficjalne wyniki przez wielu Białorusinów zostały uznane za sfałszowane.

Swiatłana Cichanouska nie uznała wyników wyborów i została zmuszona do wyjazdu na sąsiednią Litwę, gdzie obecnie się znajduje.

Po ogłoszeniu wyników głosowania w Mińsku i innych miastach Białorusi rozpoczęły się masowe protesty, które doprowadziły do starć z milicją i innymi służbami mundurowymi.

PAP

drukuj