fot. PAP/EPA

Zachód oskarża Rosję o przedłużanie się syryjskiego konfliktu

Ministrowie spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii obarczają Rosję winą za przedłużanie się konfliktu w Syrii. Wciąż trwa dramatyczna sytuacja mieszkańców Aleppo.

Jak podkreślił szef francuskiej dyplomacji, Rosja i Iran muszą wywrzeć presję na reżim w Damaszku, by zapobiec dalszej eskalacji konfliktu; w przeciwnym razie będą odpowiedzialne za zbrodnie wojenne i przedłużającą się wojnę. Na antenie BBC podobne stanowisko przedstawił brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson.

– Rosja jest winna przedłużania tej wojny i tego, że stała się ona bardziej potworna – mówił szef brytyjskiej dyplomacji.

Zdaniem szwajcarskiego dziennika „Neue Zuericher Zeitung” wina spoczywa również po stronie innych krajów. Rosja wykorzystała słabość Zachodu i stała się dominującą siłą na Bliskim Wschodzie – wskazuje opiniotwórcza gazeta.

Jak podkreśla historyk dr Andrzej Szabaciuk, trudna sytuacja w Syrii jest efektem ścierania się interesów wielkich mocarstw.

– Z jednej strony Rosji, ale też mocarstw regionalnych, jak Iran, Arabia Saudyjska i oczywiście Stany Zjednoczone, Unia Europejska – mówi dr Andrzej Szabaciuk.

Do Syrii trafiło wielu ochotników z Kaukazu Północnego, czy całego terytorium Federacji Rosyjskiej, m.in. Czeczeni. To zmusza Rosję do zaangażowania w konflikt – tłumaczy wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

– Mamy taką sytuację, że Rosjanie boją się, że część z tych fundamentalistów wróci później do Rosji i będzie przeprowadzała zamachy terrorystyczne – wskazuje dr Szabaciuk.

Za jednego z głównych odpowiedzialnych za konflikt dr Andrzej Szabaciuk uznaje Stany Zjednoczone. Jak wskazuje, wojna jest efektem m.in. poparcia Waszyngtonu udzielonego radykalnym Salafitom. Nieskuteczne działania Zachodu doprowadziły także do dramatu chrześcijan, którzy zamieszkiwali te tereny od setek lat.

– Przed tą wojną tam w Syrii było ponad 30 procent chrześcijan. O tym też trzeba pamiętać. Te osoby w pierwszej kolejności padają ofiarą terroryzmu islamskiego – zaznacza historyk.

Poprawy sytuacji w Syrii wciąż nie ma, a światowe mocarstwa wzajemnie obarczają się winą za podtrzymywanie konfliktu. Po wczorajszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ amerykańska ambasador Samantha Power nazwała rosyjskie działania w Syrii „barbarzyństwem, a nie walką z terroryzmem”.


TV Trwam News/RIRM

drukuj