fot. archiwum prywatne Caritas diecezji kijowsko-żytomierskiej

Ks. W. Umiński z Caritas diecezji kijowsko-żytomierskiej: Ludzie boją się kolejnych ataków i głodu

Sytuacja w diecezji kijowsko-żytomierskiej robi się coraz gorsza. Z pomocą przychodzi także Caritas, którego dyrektorem jest ks. Witalij Umiński. W rozmowie z Family News Service kapłan opowiedział m.in., jak organizowana jest pomoc humanitarna na Ukrainie, czego najbardziej obawiają się ludzie, jak wygląda sytuacja osób z niepełnosprawnościami oraz czego obecnie potrzebują.

***

Sytuacja w diecezji kijowsko-żytomierskiej jest coraz gorsza. Z pomocą ludziom przyszło Caritas.

– W sklepach brakuje żywności. Najgorzej jest w małych miasteczkach na terenie diecezji żytomierskiej. W internatach dzieci oraz dorośli z niepełnosprawnościami uskarżają się na brak jedzenia. Zaczyna go po prostu brakować. Ostatnio wraz z kierowcą jechaliśmy do Nowej Borowy, to miejscowość oddalona od Żytomierza ok. 80-90 km. Są tam dwa internaty dla dzieci z niepełnosprawnościami i dla dorosłych. Parafie wykorzystywane są jako schroniska przed atakiem. Oni najbardziej potrzebują jedzenia, nie mają gdzie go kupić ze względu na ataki czołgowe ze strony Białorusi. Chwała Bogu, bo kiedy tam dotarliśmy, nie było żadnego ostrzeliwania. Zdążyliśmy przywieźć olej, masło, słodycze dla najmłodszych. Do jednej z parafii dostarczyliśmy paliwo, bo ksiądz proboszcz nie może jeździć od parafii do parafii. Stacje benzynowe są nieczynne. W trudnej sytuacji są też miejscowości Iwanowcy i Iwanowka. Około 300 osób czeka tam na jedzenie. Pod naszą opieką jest ok. 180 osób dorosłych leżących, a oni najbardziej potrzebują pampersów – mówił ks. Witalij Umiński.

Pomoc dotarła także od Caritas z Lublina.

– Od Caritas Lublin otrzymaliśmy cały tir najpotrzebniejszych rzeczy. Samochód przyjechał do Łucka. Nasi kierowcy przejechali dwoma busami do Łucka i odebrali żywność. Tu znajduje się nasz magazyn, bo kierowcy boją się jechać bezpośrednio do Żytomierza, bo to niebezpieczne. Umówiliśmy się, że kierowcy będą odbierali dary z Polski właśnie z Łucka. Jak zobaczyłem samochód, łzy płynęły mi po policzkach. Obserwuję całą sytuację i widzę, że lada moment będzie panował straszny głód – wskazał dyrektor Caritas diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Kapłan przedstawił, czego najbardziej boją się ludzie.

– Boją się, co będzie w nocy. Obawiają się też, że Putin może zaatakować rakietą. Dwa dni temu w Żytomierzu była rakieta zbliżona do jądrowej, która zniszczyła wszystko w odległości paru kilometrów. Ludzie boją się kolejnych ataków oraz głodu. Proszą nas o pomoc, bo chcą wyjechać do Polski. Jest kilka informacji, które wymagają weryfikacji, ale staramy się im pomóc. Bardziej niż planami żyjemy tu i teraz – powiedział.

Wojna szczególnie piętno odciska na najmłodszych.

– Dzieci są bardzo zestresowane. Ich rodzice opowiadają, że muszą każdego wieczora chować się do piwnicy i rozmawiać z dziećmi. Tłumaczą im, że wszystko będzie w porządku, ale dzieci w to nie wierzą. Trzęsą się i boją, że ktoś ich zabije. Ostatnio byłem świadkiem rozmowy 4-letniego dziecka z mamą. Powiedziało: „Mamo, ty mówisz, że wszystko będzie dobrze, ale ja wiem, że to nieprawda, bo ja widzę, że ty się boisz!”. Dorośli próbują skrywać emocje, ale dzieci je widzą i odczuwają strach wraz z nimi. Kiedy przyjechaliśmy do domu dziecka, w oczach dzieci widziałem łzy i lęk – oznajmił ks. Witalij Umiński.

Sytuacja wojenna jeszcze trudna także dla osób starszych i schorowanych.

– Do nich też docieramy. Czasami boją się nam otworzyć. Myślą, że jesteśmy oszustami lub przyszliśmy ich okraść – podkreślił.

W ludziach nie ustaje jednak nadzieja, że Bóg może odmienić całą sytuację.

– Ludzie modlą się, odmawiają kilka razy różaniec. W modlitwie łączą się katolicy, prawosławni, ale także ateiści. Różańce przekazujemy też żołnierzom. Mówią nam, że różaniec ich chroni, są wdzięczni za modlitwę i o nią proszą. Nie wszyscy mogą przyjść do kościoła, więc organizujemy spotkania modlitewne online. Mam wrażenie, że poprzez sytuację ludzie stali się wobec siebie bardziej miłosierni, jeden wspiera drugiego. Coraz częściej słyszę słowa: „Z Bogiem” zamiast „do widzenia”. Mówią do siebie: „niech Bóg Cię błogosławi”. Wcześniej wielu z nich myślało, że Boga nie ma, nie był im potrzebny. W tragedii zobaczyli Jego twarz, a nie tylko swoją w odbiciu lustrzanym – powiedział duchowny.

Do kapłanów bardzo często zwracają się sami żołnierze, którzy walczą na froncie.

– Wojsko odnosi się do duchownych z powagą. Żołnierze pytają często o moją konfesję i jak mówię, że jestem katolickim księdzem, to zdejmują czapki i proszą mnie o błogosławieństwo. Tłumaczą mi, że czują, że ręka Boga ich chroni i czują modlitwę ludzi. Ona im pomaga walczyć i przetrwać – zaakcentował dyrektor Caritas diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Ks. Witalij Umiński podzielił się również własnym przeżywaniem wojny.

– Od godziny 18.00 do 6.00 rano obowiązuje godzina policyjna i nie można wychodzić na ulice. W tym czasie modlę się, odprawiam Msze święte, proszę o pokój, sprawuję liturgie w intencji nawrócenia Rosji. Modlę się także za wstawiennictwem dusz w czyśćcu cierpiących. Proszę ich o pomoc. Patrzę często na krzyż, myślę o skutkach wojny, milczę i z moich oczu płyną łzy. Myślę, jak bardzo trzeba docenić znak pokoju przekazywany podczas Mszy świętej, jaką moc mają życzenia spokojnej i dobrej nocy. Wielkim darem jest przespana w ciszy i spokoju noc. My nie wiemy, czy przeżyjemy do jutra. W tym czasie jako kapłan otrzymuję rekolekcje z ręki Pana Boga na temat tego, czym jest człowieczeństwo, co to znaczy wiara, czym jest kapłaństwo i miłosierdzie. Ukraina dziękuje Polakom za to, że jesteście z nami. Modlimy się na kolanach za was i prosimy o zakończenie tej okrutnej wojny! Błogosławię Wszystkim – podsumował kapłan.

Family News Service

drukuj
Tagi: , , ,

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl