fot. PAP/Andrzej Grygiel

Lekarze apelują: zakładajcie kaski dzieciom jeżdżącym na rowerach, rolkach, deskorolkach

Do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu trafiają dzieci z poważnymi urazami po wypadkach podczas jazdy na rowerze, rolkach czy deskorolkach. Lekarze apelują o zakładanie na głowę kasków, które mogą uchronić przed uszkodzeniami mózgu.

„Dobry kask pochłania ok. 35-70 procent energii kinetycznej uderzenia. O tyle mniejszy będzie uraz powstały po wypadku. Brak kasku najczęściej skutkuje złamaniem kości czaszki, wgnieceniami czaszki z uszkodzeniem kory mózgowej oraz rozległymi krwawieniami podpajęczynówkowymi” – ostrzega prof. Stanisław Kwiatkowski, kierownik Oddziału Neurochirurgii USD.

W ubiegłym roku, w oddziale i poradni neurochirurgicznej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego odnotowano 2 tys. 600 urazów, z czego 220 ciężkich i średnio-ciężkich. Około 50 z tych przypadków były to urazy czaszkowo-mózgowe powstałe podczas wypadku na rowerze, hulajnodze, deskorolce, łyżworolkach, kiedy to dziecko nie miało na głowie kasku.

„Niemal każde dziecko razem z rowerem dostaje kask, ale zazwyczaj zostaje on w domu. Nastolatki wręcz wstydzą się je zakładać. O ile wypadki komunikacyjne, to zdarzenia losowe trudne do przewidzenia, to ich konsekwencje mogłyby być mniej poważne, gdyby dzieci jeździły w kaskach. Mogłyby uniknąć szpitala lub leczenie mogłoby trwać znacznie krócej” – powiedział neurochirurg Łukasz Klasa.

Jak wyjaśnił, upadając podczas jazdy na rowerze czy rolkach nawet mając kask można doznać urazu głowy np. wstrząśnienia mózgu.

„Ale chroni on przed poważniejszymi konsekwencjami w postaci uszkodzeń mózgu, które mogą się okazać nieodwracalne” – dodał neurochirurg.

„Kask chroni przed ciężkim urazem czaszkowo-mózgowym” – podkreślił.

O wielkim szczęściu może mówić 8-latek spod Krakowa, który wyjechał na rowerze z podwórka, wprost pod koła samochodu. Skończyło się na urazie czaszkowo-mózgowym, złamaniu nogi, ogólnych potłuczeniu i otarciach skóry. Rodzice przyznali, że mają w domu kask, ale syn nie lubił go zakładać.

Zgodnie z przepisami ruchu drogowego dziecko do lat 7 może korzystać z drogi publicznej tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat. W strefie zamieszkania dziecko może poruszać się po drodze samo, ale jak przestrzegają policjanci nawet w takim miejscu może być narażone na niebezpieczeństwo i należy zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić.

„Nie ma obowiązku noszenia kasków w trakcie jazdy rowerem ale dzięki ich używaniu zwiększamy bezpieczeństwo nasze jako dorosłych użytkowników i naszych dzieci” – powiedział  rzecznik komendanta stołecznego policji podkom. Sylwester Marczak.

PAP/RIRM

drukuj