fot. PAP/Radek Pietruszka

Łamanie prawa, kpina z symboli religijnych oraz polskiej historii – nie cichną protesty

Protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego nie cichną. Do demonstracji zachęca Lewica i Koalicja Obywatelska. Protestujący coraz częściej łamią prawo, kpią z symboli ważnych dla ludzi wierzących oraz polskiej historii.

Wulgaryzmy, agresja, wandalizm, pobicia. Taką formę przybrały trwające w Polsce protesty po wyroku TK w sprawie zbadania zgodności z konstytucją tzw. przesłanki eugenicznej. W sobotę pobity został ksiądz wikariusz parafii św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu.

Sprawa trafiła do prokuratury. Śledztwo jest prowadzone w kierunku spowodowania u pokrzywdzonego obrażeń ciała, znieważenia go, zmuszenia do określonego zachowania oraz stosowania przemocy z powodu przynależności wyznaniowej księdza. Protestujący nagminnie dopuszczają się także aktów wandalizmu niszcząc kościoły czy domy zakonne.

To warszawska Wola i klasztor sióstr karmelitanek.

A to już figura św. Józefa w Pile.

Protestujący sparodiowali także śmierć ofiary Grudnia’70 Zbyszka Godlewskiego – bohatera słynnej „Ballady o Janku Wiśniewskim”.

W tej sprawie wydał oświadczenie dyrektor gdańskiego IPN, prof. Mirosław Golon.

„Wyrażam głębokie oburzenie i zaniepokojenie. Żaden protest nie daje prawa do tego typu profanacji” – napisał prof. Mirosław Golon. [czytaj więcej]

Czesław Nowak, działacz opozycji w okresie PRL, podkreślił, że jest to haniebne zachowanie młodego, nieuświadomionego pokolenia.

– Ci ludzie oddali życie za wolną Polskę. Pokolenie, które tak protestuje jest nieuświadomione historycznie i obraża pamięć młodego człowieka, który zginął na ulicach Gdyni, a miał tyle lat, co oni – mówił działacz opozycji w PRL.

Protestujący atakują także obrońców życia. Skrajnie lewicowa organizacja Strajk Kobiet na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych opublikowała adresy: prof. Krystyny Pawłowicz, Kai Godek, Roberta Bąkiewicza i Bartłomieja Wróblewskiego. Na profilu podawane są także ich prywatne numery telefonów. W efekcie rozsyłane są SMS-y z groźbami, a pod wskazanymi adresami miały miejsce protesty.

Nam zostaje tylko zgłaszanie tych przestępstw do policji, ale to oznacza, że ci ludzie dalej czują się bezkarni. Jeśli się czują bezkarni, to przyjdą do naszych domów i mogą zrobić krzywdę naszym rodzinom. Jest to coś zupełnie niewyobrażalnego, że nie ma żadnej reakcji – mówił Robert Bąkiewicz, prezes Marszu Niepodległości. [czytaj więcej]

Tymczasem na jutro planowany jest kolejny duży protest w Warszawie.

TV Trwam News

drukuj