fot. PAP/Albert Zawada

Protest pracowników Huty Częstochowa

Przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie zebrali się w środę pracownicy Huty Częstochowa. To wyraz sprzeciwu wobec braku działań rządu w sprawie ratowania upadającego zakładu.

– Polska się zawali bez naszej stali – skandowali hutnicy w Warszawie.

Hutnicy stanęli w obronie Huty Częstochowa, która jest jedynym w Polsce producentem blachy grubej. Zakład stoi od roku, bowiem trwają procesy upadłościowe, które są podważane przez obecnego właściciela.

– W zasadzie cały czas jest bezwład. Z tego tytułu cierpią urządzenia, instalacje, ale przede wszystkim pracownicy – wskazał Karol Andrzej, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność.

Za wrzesień pracownicy nie otrzymali już pełnego wynagrodzenia.

– Walczą przede wszystkim o to, żeby ich zakład pracy miał poważnego inwestora, który potrafi wznowić produkcję dla naszej gospodarki – mówił Karol Andrzej.

Do Warszawy częstochowscy hutnicy przyjechali z konkretną prośbą.

– Chcemy dziś prosić polski rząd, żeby sfinansował, ale nie bezzwrotnie, a zwrotnie, okres przejściowy do momentu kiedy uprawomocni się postepowanie upadłościowe i da to zielone światło syndykowi, żeby wyłonić nowego inwestora, który przejmie koszty funkcjonowania tego zakładu – oznajmił Robert Gonera, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Huty Częstochowa.

Środowy protest to także próba uświadomienia społeczeństwu, jakie skutki niesie ze sobą unijny Zielony Ład. Kraje Wspólnoty nie są w stanie konkurować z Chinami czy USA. Tu decydujący wpływ mają ceny energii i gazu. W przypadku UE cena energii jest wyższa o 158 proc., a gazu o ponad 345 proc.  niż w USA.

– To wszystko powoduje, że nasze produkty przestały być konkurencyjne. Nasz dotychczasowy właściciel zwyczajnie w świecie zbankrutował z tego powodu – powiedział Robert Gonera.

Do tego wszystkiego dochodzi wewnątrzunijna konkurencja i ogromna nadprodukcja stali. Obecnie jest to ponad 600 mln ton, dlatego potrzebne są specjalne przepisy.

– To jest kwestia ochrony własnego rynku wewnętrznego przed napływem stali – podkreślił Karol Andrzej.

Inaczej branża hutnicza w Polsce i cały przemysł energochłonny upadnie.

– W ciągu dwóch lat przestanie w Polsce istnieć – stwierdził Wojciech Krasuski, przewodniczący hutniczej „Solidarności” w Hucie Ostrowiec.

Jej pracownicy mają wiele obaw. Zakład został wystawiony na sprzedaż.

– Biorąc pod uwagę to, co dzieje się obecnie w kraju, to  jesteśmy pełni obaw o przemysł. Uważam, że żadna gospodarka nie powinna funkcjonować bez branży stalowej, bez przemysłu ciężkiego – akcentował Wojciech Krasuski.

Zakłady branży hutniczej są sukcesywnie zamykane. Przykład to chociażby walcownia rur w Zawadzkiem czy zamknięcie na stałe części surowcowej w krakowskiej hucie, czyli wielkiego pieca i stalowni.

TV Trwam News

drukuj