Ks. kan. A. Trojan: Przeciągają się prace po powodzi w Lądku-Zdroju czy innych miastach, jeśli chodzi o mosty i drogi. Do tej pory mało zostało zrobione
Przeciągają się prace w naszym mieście czy w innych miastach, jeśli chodzi o mosty, o drogi, bo wiadomo, że to wszystko trzeba przygotować: papiery, projekty, pozwolenia itd. Do tej pory mało zostało zrobione. Jedynie Wody Polskie naprawiają wały rzeki Białej Lądeckiej, a innych prac nie widać w naszym mieście – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ks. kanonik Aleksander Trojan, proboszcz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Lądku-Zdroju.
Niemal rok temu powódź dotknęła południowo-zachodnią Polskę. Wiele miejscowości mocno ucierpiało w wyniku tego żywiołu. Jednym z takich miejsc był położony w powiecie kłodzkim Lądek-Zdrój.
W pomoc powodzianom z tych terenów mocno zaangażowały się Wojska Obrony Terytorialnej, wolontariusze, jak również Caritas Polska – wskazał ks. kanonik Aleksander Trojan.
– W pierwszych miesiącach dużą pomoc otrzymaliśmy od żołnierzy WOT, którzy ofiarnie wykonali najcięższe prace: oczyszczenie domów, mieszkań, zbijanie tynków, naprawienie dróg i ulic. Ale była też duża grupa wolontariuszy z różnych miast Polski, którzy pomagali osobom starszym i niepełnosprawnym. Jednak największą pomoc od powodzi do dnia dzisiejszego udziela nam Caritas. Chciałem wyrazić podziękowanie Caritasowi z Krakowa, który jako pierwszy dotarł do naszej miejscowości z żywnością, wodą, środkami czystości i do tej pory pomaga naszemu miastu, parafii. Trzeba też zaznaczyć, że Caritas Polska i Caritas Diecezji Świdnickiej udzielił bardzo dużej pomocy materialnej, przygotowując karty płatnicze dla wszystkich powodzian, następnie granty na sumę 10 czy 8 tys. zł, a obecnie powodzianie otrzymują karty na 5 tys. zł do Castoramy na zakup materiałów budowlanych i remont mieszkań – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.
Proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Lądku-Zdroju zwrócił jednak uwagę, że do tej pory wiele osób poszkodowanych w wyniku powodzi nadal nie może wrócić do swoich domów, które zostały zniszczone bądź poważnie uszkodzone w wyniku działania żywiołu.
– Jest również taki problem, że nie ma firm, które podjęłyby się tych prac, ponieważ zniszczeń w naszym mieście jest bardzo wiele. Również nasza parafia w Lądku-Zdroju została mocno doświadczona, bardzo mocno ucierpiał kościół parafialny, plebania, salki katechetyczne. Przyczyną było pęknięcie tamy w Stroniu Śląskim, co przyczyniło się do zniszczenia wielu miejscowości. (…) Poszkodowani dostali jakąś pomoc na remonty swoich mieszkań czy domów, ale – jak już powiedziałem – brakuje firm, a właśnie muszą wykorzystać te pieniądze w wyznaczonym czasie. Ludzie bardzo się boją tego, że nie zdążą wykonać tych prac, żeby się rozliczyć z dotacjami, które otrzymali od państwa – tłumaczył kapłan.
Choć od powodzi w południowo-zachodniej Polsce minął niemal rok, nadal nie została odbudowana tama w Stroniu Śląskim, która została przerwana w ubiegłym roku, potęgując klęskę żywiołową.
– Do tej pory nie została naprawiona, a mieliśmy taką sytuację, że teraz też były wichury, deszcze i wszyscy się martwią i boją, że jak powtórzy się taka sytuacja, to znowu będzie potężna powódź. Również przeciągają się prace w naszym mieście czy w innych miastach, jeśli chodzi o mosty, o drogi, bo wiadomo, że to wszystko trzeba przygotować: papiery, projekty, pozwolenia itd. Do tej pory mało zostało zrobione. Jedynie Wody Polskie naprawiają wały rzeki Białej Lądeckiej, a innych prac w naszym mieście nie widać– podkreślił ks. kanonik Aleksander Trojan.
O bieżącej sytuacji w Lądku-Zdroju na antenie Radia Maryja opowiedział również Mariusz Kornak, wolontariusz przy parafii pw. Narodzenia NMP w Lądku-Zdroju oraz członek parafialnej Caritas.
– Wszyscy myślą, (…) że na naszym terenie wszystko jest tak pięknie, ładnie i już w porządku. Tymczasem my prowadzimy jako parafialny zespół Caritas wydawanie podstawowych środków: żywności, chemii i robimy to zawsze w czwartek. Jeśli tylko w mieście wiedzą, że mamy jakiś lepszy towar, to kolejka potrafi być nawet na 400 osób. Lepszy towar to jest to, czego nie mamy na stanie. Na stanie mamy głównie na chwilę obecną środki dezynfekujące. Ale środków dezynfekujących to już ci ludzie nie chcą, tylko chcą żywności, chemii, środków do czyszczenia. I jak tylko wiedzą na mieście, że my mamy tego typu dary, to momentalnie mamy bardzo dużą kolejkę – relacjonował Mariusz Kornak.
Mieszkańcy zalanych terenów otrzymali dużo większą pomoc ze strony Caritas, niż ze strony polskiego rządu – zauważył wolontariusz przy parafii pw. Narodzenia NMP w Lądku-Zdroju. Dodał, że dużym problemem w kwestii sprawnej organizacji pomocy dla powodzian jest brak wsparcia ze strony takich organów, jak lokalne ośrodki pomocy społecznej.
– Tu jest problem, zresztą to jest problem całej Polski – funkcjonowania ośrodków pomocy społecznej. Ogólnie oni nie wyszli do ludzi z tym, żeby im pomóc prawnie, jak mają zdobyć odszkodowania. Powódź dotknęła najbardziej tych, którzy nic nie mieli, bo oni nie mieli ubezpieczonych domów, nie mieli ubezpieczonych mieszkań. Pomoc, którą otrzymali w wielu wypadkach, to było (…) 10 tysięcy złotych i to było wszystko. Pomoc rzeczowa, która była – bo nie powiem, że nie było – (…), natomiast to wszystko za mało. Ci ludzie będą się podnosić bardzo długo. To jest bardzo dużo osób starszych, schorowanych, które tak naprawdę na skutek powodzi straciły wszystko, co miały – zaznaczył gość Radia Maryja.
Całą rozmowę z ks. kanonikiem Aleksandrem Trojanem oraz Mariuszem Kornakiem można odsłuchać [TUTAJ].
radiomaryja.pl




