fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Kryzys w obozie władzy

Prawo i Sprawiedliwość wstrzymało rozmowy koalicyjne z Solidarną Polską i Porozumieniem. Zapowiedziało też ukaranie swoich posłów, którzy w sprawie ustawy o ochronie zwierząt głosowali wbrew rekomendacjom kierownictwa klubu.

To był dzień pełen politycznych emocji. Najpierw minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ostrzegł Prawo i Sprawiedliwość, że Solidarna Polska nie poprze nowych regulacji w sprawie odpowiedzialności urzędników w związku z epidemią.

– Nie zagłosujemy za tym projektem w kształcie, w jakim on w tej chwili jest przedstawiany – oświadczył prezes Solidarnej Polski.

Później PiS, świadome, że nie ma tutaj większości, wycofało projekt z Sejmu.

„Dziękuję Prawu i Sprawiedliwości za wycofanie ustawy o bezkarności z Sejmu. Równość wobec prawa to kluczowa wartość dla naszego obozu” – napisał na Twitterze Zbigniew Ziobro.

Jednocześnie Solidarna Polska podtrzymała swój sprzeciw wobec zapisów, jakie znalazły się w ustawie o ochronie zwierząt. PiS nie wycofało się z zapisów o zakazie uboju rytualnego i zakazie hodowli zwierząt na futra. W obozie władzy zawrzało.

 „Jeżeli nasi koalicjanci chcą mieć głos decydujący w Sejmie, to niech wygrają wybory tak jak #PJK” – napisał Joachim Brudziński, europoseł PiS.

https://twitter.com/jbrudzinski/status/1306631800031191041

Brak poparcia dla propozycji PiS-u w sprawie ochrony zwierząt deklarowało też Porozumienie. Jarosław Kaczyński zwołał posiedzenie klubu i poinformował, że rozmowy o nowej umowie koalicyjnej w obozie władzy zostały wstrzymane.

– W tej sytuacji negocjacje nie mają sensu, skoro nasi dotychczasowi koalicjanci występują z innym programem – zaznaczył Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu.

Jarosław Kaczyński otwarcie mówił o dyscyplinie partyjnej w sprawie ustawy o ochronie zwierząt. Ostrzegał swoich posłów przed poniesieniem konsekwencji.

– Łącznie z zawieszeniem w prawach członka partii, utratą wszelkich stanowisk i funkcji zarówno w Sejmie, jak i w okręgach – wskazał Ryszard Terlecki.

Sejm pracował w czwartek do późnych godzin nocnych. Do głosowania nad całością projektu doszło już po północy.

– Głosowało 449 posłów, za 356, przeciw 75, wstrzymało się 18 – poinformował wicemarszałek Sejmu.

Choć ustawa przeszła, to wśród 75 posłów głosujących przeciw byli politycy Solidarnej Polski i grupa polityków PiS-u, w tym także minister rolnictwa. Jeszcze w czwartek Polsat donosił, że Jan Krzysztof Ardanowski odchodzi z partii.

 „Oświadczam, że to kłamstwo i nie mam takich planów” – napisał na Twitterze minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Wśród przeciwników ustawy byli też: Teresa Hałas z „Solidarności” Rolników Indywidualnych, Henryk Kowalczyk czy Bartłomiej Wróblewski. Wszyscy, według deklaracji kierownictwa partii, mają ponieść konsekwencje. Wstrzymało się Porozumienie Jarosława Gowina; za zagłosowała Jadwiga Emilewicz.

– Panie Prezesie, proszę się nie bać, proszę złożyć wniosek o samorozwiązanie Sejmu – mówił Borys Budka, przewodniczący PO.

Ten scenariusz wydawał się niemożliwy. Słowa Piotra Müllera, rzecznika rządu, wskazują jednak na potężny kryzys w obozie władzy.

„Nie ma już rozmów koalicyjnych” – oznajmił Piotr Müller.

W najbliższych dniach, według nieoficjalnych informacji, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, ma dojść do spotkania kierownictwa PiS-u w sprawie przyszłości koalicji rządzącej.

TV Trwam News

drukuj