fot. PAP/Ukraińska Policja

Krwawy atak Rosji na Ukrainę. Zginęły 34 osoby

Rosja zaatakowała ukraińskie miasto Sumy. Do 34 wzrosła liczba zabitych. Wśród ofiar jest dwoje dzieci.

Sumy w północno-wschodniej Ukrainie. Do ataku doszło tu około godz. 10.00 czasu lokalnego. Rosyjskie rakiety uderzyły w idących do kościoła ludzi.

Na nagraniach zamieszczonych w mediach społecznościowych widać leżące na ziemi ciała, płonące samochody i rozbite budynki. Szef gabinetu prezydenta Ukrainy, Andriy Yermak, poinformował, że dwie rakiety balistyczne wystrzelone przez Rosjan były wyposażone w pociski kasetowe.

Rakiety z amunicją kasetową to coś, co Rosjanie robią, aby zabić jak najwięcej cywilów. Atak na miasto Sumy jest celowym atakiem na ludność cywilną – wskazał Andriy Yermak, szef kancelarii prezydenta Ukrainy.

Rozmowy na linii Waszyngton-Moskwa o pokoju na Ukrainie utknęły w martwym punkcie. Winą za to prezydent USA Donald Trump obarcza Rosję.

„Rosja musi się ruszyć. Zbyt wielu ludzi UMRZE, tysiące tygodniowo, w strasznej i bezsensownej wojnie. Wojnie, która nigdy nie powinna się wydarzyć i nie wydarzyłaby się, gdybym był prezydentem!!!” – akcentował Donald Trump.

W piątek z Władimirem Putinem spotkał się specjalny wysłannik D. Trumpa na Bliski Wschód, Steve Witkoff. Nie znamy szczegółów trwających ponad czterech godzin negocjacji. Kreml stwierdził, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi idą w dobrym kierunku.

– Wszystko idzie bardzo dobrze. Faktem jest, że ożywienie relacji od podstaw jest bardzo trudnym zadaniem wymagającym bardzo intensywnych wysiłków dyplomatycznych i innych – mówił Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Według prezydenta Stanów Zjednoczonych efekty zobaczymy w najbliższym czasie.

– Myślę, że sprawy ukraińsko-rosyjskie mogą iść dobrze i wkrótce się o tym przekonacie. Wiecie, jest taki moment, w którym trzeba albo się poddać, albo zamknąć. Zobaczymy, co się stanie, ale myślę, że idzie dobrze – powiedział Donald Trump.

 Waszyngton żąda całkowitego zawieszenia broni na Ukrainie.

 

TV Trwam News

drukuj