fot. twitter.com

KRS wyłania kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego

Prace w Krajowej Radzie Sądownictwa nabierają tempa. Posiedzenie, które początkowo planowano na wrzesień, rozpoczęło się dziś. Rada ma wyłonić kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Ostateczna lista trafi do prezydenta Andrzeja Dudy.

Na pierwszy ogień poszła Izba Dyscyplinarna.

– To jest bodajże 82. kandydatów – poinformował sędzia Jarosław Dudzicz, członek KRS.

Krajowa Rada Sądownictwa ma zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Lista nazwisk trafi na biurko prezydenta.

– To, co dzieje się w tej chwili w KRS, potwierdza tylko tezę, że lista sędziów Sądu Najwyższego jest już dawno ustalona – powiedział Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej.

To teza, jaką postawiła Platforma Obywatelska. Takiej listy wcale nie było – odpowiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

– Pan Budka zbyt daleko posuwa się ze swoimi ocenami – podkreślił marszałek Stanisław Karczewski.

Początkowo posiedzenie KRS było zaplanowane na wrzesień. Prace nabrały jednak tempa, co nie podoba się opozycji. W ocenie Nowoczesnej, Prawo i Sprawiedliwość chce uprzedzić ewentualny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– Meta tego szaleńczego wyścigu znajduje się poza granicami UE, bo tak kończy się łamanie prawa polskiego, łamanie prawa europejskiego, wyprowadzeniem przez PiS Polski z Unii Europejskiej – powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz, poseł Nowoczesnej.

Trybunał Sprawiedliwości UE prawdopodobnie we wrześniu zajmie się pytaniami zgłoszonymi przez Sąd Najwyższy. I to właśnie Sąd Najwyższy apelował o to, by werdykt zapadł w trybie przyspieszonym – przypomniał mec. Henryk Lipski.

– Tutaj nie było żadnych głosów krytycznych ze strony opozycji, że przyspiesza – zauważył mec. Henryk Lipski.

Bo opozycja rzeczywiście krytykuje tempo prac, ale tylko Krajowej Rady Sądownictwa. Poseł Borys Budka – chcąc zaprotestować – opuścił trwające posiedzenie.

– Oczekuje się od nas, żeby dzisiaj podnosić rękę, nie mając żadnych dokumentów, nie znając tych osób – oświadczył poseł Borys Budka.

Co innego mówił Jarosław Dudzicz. Po to były prace w zespołach, by ułatwić decyzję całej Radzie. Dlatego powodów do odraczania posiedzenia nie było – wskazał sędzia.

– Każdy z członków Rady ma prawo zadać uzupełniające pytania. Ma prawo dowiedzieć się czegoś więcej, tak jak było dzisiaj w przypadku posła Rzymkowskiego – wyjaśnił sędzia Jarosław Dudzicz.

Tym bardziej, że każdy zespół już wypracował swoje stanowisko, kogo będzie rekomendował na posiedzeniu Rady – dodał sędzia Jarosław Dudzicz.

– Ostateczna decyzja to będzie decyzja Rady – podkreślił członek KRS.

KRS przyspiesza także ze względu na Izbę Dyscyplinarną, która – choć utworzona – wciąż nie rozpoczęła pracy – przypomniał poseł Bartosz Kownacki.

– Potrzebne jest jak najszybsze powołanie Izby Dyscyplinarnej, gdyż dziś mamy do czynienia z taką sytuacją, że gdyby jakiś sędzia popełnił przestępstwo, to nie ma podmiotu, który mógłby mu uchylić immunitet. On byłby po prostu bezkarny – wyjaśnił Bartosz Kownacki, poseł PiS.

I to ryzyko dziś – jak mówił poseł PiS – wisi nad Krajową Radą Sądownictwa, bo część spraw dyscyplinarnych może ulec przedawnieniu. Na tym jednak nie koniec batalii, która ma zdecydować o przyszłości Sądu Najwyższego. Nowy rozdział otworzył Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który zarzucił sędziom Sądu Najwyższego przypisywanie sobie kompetencji, nie wynikających z obowiązującego prawa. Mowa o zawieszeniu trzech artykułów nowej ustawy o Sądzie Najwyższym oraz skierowaniu pytań do Trybunału Sprawiedliwości UE.

„Przyjęcie poglądu prawnego Sądu Najwyższego oznaczałoby, że – wbrew regulacjom konstytucyjnym – każdy sąd mógłby, w każdej zawisłej przed nim sprawie, kierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania prejudycjalne niezwiązane z przedmiotem rozpoznawanej sprawy, a nadto – niezależnie od związku z przedmiotem takiej sprawy – mógłby zawieszać stosowanie przepisów obowiązujących ustaw” – oświadczył Zbigniew Ziobro.

A właśnie takie działanie – jak przekonywał Prokurator Generalny – prowadzi do chaosu prawnego. Stąd wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. To sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zdecydują, czy działania Sądu Najwyższego mają uzasadnienie w przepisach prawa. Ale wyrok wcale nie musi pokrywać się z tym, co orzeknie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj