fot. sxc.hu

Krakowscy radni opowiedzieli się za finansowaniem in-vitro 

Krakowski samorząd chce dofinansować proceder in vitro. Radni przyjęli wczoraj tzw. „Gminny program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego”. PiS głosował przeciwko, ale przeważyły głosy radnych KO.

Uchwałę może jeszcze uchylić wojewoda – jeśli tak się nie stanie, proceder  sztucznego zapłodnienia będzie dofinansowany od 2020 r. To koszt dla miasta od 2 do 5 tys. zł.

Miasto nie powinno się zajmować wspieraniem in vitro, nie należy to do zadań własnych gminy – wskazał krakowski radny PiS, Włodzimierz Pietrus. Jak dodał, głosowanie nad tą kwestią to element kampanii wyborczej, a uchwała zawiera wady prawne, przez które wojewoda może ją uchylić.

– Procedura wymagała kontrasygnaty opinii agencji, która jest właściwa do opiniowania tego projektu. To też wskazali prawnicy miejscy. Nie jest to stanowisko radnych PiS-u. Dodatkowo prezydent ujawnił swoje negatywne stanowisko wobec tego projektu. Reasumując, można powiedzieć, że wszyscy mówią, iż nie należy, a większość koalicyjna – w okresie tym przedwyborczym – stwierdza, że trzeba to wprowadzić tym bardziej, bo prawdopodobnie, wiemy to nieoficjalnie, pieniędzy w budżecie na to nie będzie. Jeżeli nie uchyli tego ani sąd, ani wojewoda, to pewnie prezydent nie włoży pieniędzy do budżetu i będzie to pusta uchwała pokazująca tylko pogląd pewnej grupy radnych i udowodnienie tego, że oni chcą to wdrożyć w życie – powiedział Włodzimierz Pietrus.

Przed Urzędem Miasta pikietowali działacze Fundacji Pro-Prawo do Życia, którzy przyszli z transparentem: „Co robi się z dziećmi z in–vitro? Mrozi w beczkach, porzuca chore, zabija po wykryciu wad”.

Działacze pro-life apelowali do radnych, by nie przyjmowali „eugenicznej metody in vitro”.

RIRM

drukuj