fot. PAP/EPA

Kontrowersyjna umowa CETA

Dwa lata – tyle czasu mają posłowie parlamentów krajowych na ratyfikację CETA. To czas, aby zarówno parlamentarzyści poszczególnych krajów, jak i też opinia publiczna zapoznała się ze skutkami umowy handlowej Unii Europejskiej z Kanadą. Mimo że umowę negocjowano od 2009 r., to nie było dotąd na ten temat rzetelnej debaty. CETA znosi 98 proc. ceł na towary w handlu między Unią a Kanadą. 

To było jedno z najważniejszych głosowań w Parlamencie Europejskim w ostatnich latach. Europarlament zatwierdził umowę handlową Unii z Kanadą.  408 deputowanych było „za”, a 254 „przeciw”. Większość polskich europosłów  poparła umowę.

Za umową głosowali głównie deputowani z Platformy Obywatelskiej oraz z Prawa i Sprawiedliwości. Umowę popiera także obecny rząd – powiedział Jarosław Sellin, wiceminister kultury.

– Jeżeli mamy NATO ponad Atlantykiem, sojusz militarno-polityczny, to również warto szukać takich silniejszych więzi ekonomicznych ponad Atlantykiem – wskazał wiceszef resortu kultury.

Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: kto bardziej skorzysta na zacieśnianiu tych więzi ekonomicznych? Czy licząca 500 mln mieszkańców Unia Europejska, czy 35 mln Kanada? – pyta Jarosław Kalinowski.

– Mam wrażenie, że ten rynek 500 milionowy jest dla Kanady bardziej atrakcyjny, niż dla Unii Europejskiej rynek 30 milionowy – powiedział europoseł PSL.

A to rodzi szereg obaw związanych w uwolnieniem handlu między Unią a Kanadą. Obaw, których umowa nie rozwiewa – podkreślił europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

– Niektórzy twierdzili, że to nie traktat o wolnym handlu, lecz po prostu zamach stanu. Argument ten koreluje ze stanowiskiem polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, które wskazywało m.in. na niebezpieczeństwo przyjęcia międzynarodowego arbitrażu, w którym dominujący głos mogą mieć wielkie korporacje – wskazał prof. Piotrowski.

Umowa ta podtrzymuje istniejące od lat rozstrzyganie przed międzynarodowymi sądami arbitrażowymi sporów między wielkimi korporacjami, a poszczególnymi państwami. Dlatego CETA niebezpiecznie wzmacnia te ponadnarodowe struktury gospodarcze, kosztem obywateli oraz małych i średnich przedsiębiorców – zauważył poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz‘15.

– Na równi z państwami narodowymi stawia wielkie światowe korporację, które zyskują status quazi instytucji państwowych – wskazał Tomasz Rzymkowski.

Jarosław Sellin natomiast wskazuje, że nie należy się tego obawiać.

– Nie demonizowałbym tych koncernów czy biznesmenów kanadyjskich, którzy rzekomo mają złą wolę i chcą upadku swego kontrahenta np. polskiego – zaznaczył wiceminister kultury.

Kolejny wielki znak zapytania, jaki pojawia się przy CETA, to jej wpływ na unijne rolnictwo. Kanada jest drugim eksporterem zbóż w świecie. I dlatego  Komisja Europejska, widząc w tym zagrożenie, wpisała do umowy limity na dostawę ziarna. Mają one obowiązywać przez 7 lat – poinformował europoseł Jarosław Kalinowski.

Będzie się nasilał również problem GMO. W produkcji taniej żywności genetycznie zmodyfikowanej Kanada jest w czołówce. Zwolennicy CETA uspokajają mówiąc, że „przepisy unijne nie zezwalają na sprowadzanie do nas takich produktów”. Ale w umowie jest zapis o  zacieśnianiu  współpracy w kwestii rejestrowania produktów, które będą mogły być eksportowane z Kanady. To może być furtka na sprowadzanie GMO.

Andrzej Halicki z PO uważa, że Unia powinna nieco wstrzymać wdrażanie umowy, aby lepiej przygotować swoje instytucje kontrolne do nowej rzeczywistości.

CETA dotknie wiele obszarów naszego życia. Od jakości żywności, poprzez usługi, do takich spraw jak konkurencja czy suwerenność państwa.

Teraz głos w sprawie umowy zabiorą krajowe parlamenty. Na ratyfikację mają 2 lata.

Ten decydujący głos będzie należał do posłów Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiadomo jeszcze, kiedy Sejm zajmie się ratyfikacją umowy CETA.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj