fot. TV Trwam News

Kontrowersyjna odezwa tzw. Komitetu Obrony Demokracji

Oburzenie i konsternacja – to najczęstsze reakcje na wspólne podpisanie się pod odezwą KODU „Stop dewastacji Polski” Grzegorza Schetyny, dawnego działacza podziemnego NZS, oraz pułkownika Adama Mazguły, który twierdzi, ze stan wojenny był wprowadzany kulturalnie. Za tydzień  będziemy obchodzić 35. rocznicę wprowadzenia przez reżim generała Jaruzelskiego stanu wojennego.

„Dziś nadeszła chwila, by wypowiedzieć posłuszeństwo tej władzy. 13 grudnia wyjdźmy na ulicę wszystkich polskich miast i miasteczek i pokażmy że nie zgadzamy się na niszczenie Polski. Zaprotestujmy przeciwko aroganckiej wszechwładzy PiS” – to fragment odezwy, z jaką zwrócił się do swoich zwolenników i do zwolenników opozycji lider KOD Mateusz Kijowski. Wzywa w niej do nieposłuszeństwa wszystkich obywateli i obywatelki.

– Kiedy władza stanowi prawo sprzeczne z podstawowymi zasadami, z prawami człowieka, z zasadami demokracji, z międzynarodowymi konwencjami, kiedy prawo stanowione przez większość łamie te wszystkie zasady – wtedy obywatele nie są zobowiązani do przestrzegania tego prawa – stwierdził Mateusz Kijowski.

To wszystko pokazuje, że opozycja nie przyjęła do wiadomości, że przegrała wybory – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Sylwester Tułajew.

–  Dzisiaj nie potrafią być dobrą opozycją, ale jedynie totalną opozycją, zakodowaną na „nie” – wskazuje poseł Sylwester Tułajew.   

Pod odezwą KOD podpisało się 13 osób w tym między innymi: Grzegorz Schetyna – przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Ryszard Petru – przewodniczący Nowoczesnej, Lech Wałęsa – były prezydent, Sławomir Broniarz – prezes ZNP, Aleksander Smolar – prezes fundacji im. Stefana Batorego, Krystyna Janda – aktorka oraz niejaki pułkownik rezerwy Adam Mazguła.

W ostatnich dniach pułkownik, a jednocześnie działacz opolskiego KOD, zasłynął z dość osobliwej wypowiedzi na temat stanu wojennego.

W historii świata nie znam takiego  przypadku, żeby cała armia wyszła na ulicę, wszystkie resorty siłowe i nie było masakry na ulicach. Co to znaczy? To znaczy, że naród był razem z wojskiem – stwierdził płk rez. Adam Mazguła.

Słowa te padły na piątkowej manifestacji byłych funkcjonariuszy SB, protestujących przeciw obniżeniu ich emerytur. Pułkownik, były członek PZPR, który w stanie wojennym służył już w ludowym wojsku, z werwą wygłaszał dalsze opinie na temat wydarzeń z 13 grudnia 1981 roku

– A sam stan wojenny: czy oprócz tego, że byli ludzie internowani (nie powiem, oczywiście były tam jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia), ale generalnie rzecz biorąc najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu – ocenił płk rez. Adam Mazguła.

Takie wypowiedzi szokują historyka, dr. Karola Nawrockiego z IPN-u.

– Jeśli ktoś mówi, że stan wojenny przeprowadzony był kulturalnie, to niech spojrzy w twarz matkom zamordowanych, matce Antoniego Browarczyka, pierwszej i najmłodszej ofierze stanu wojennego w Gdańsku – mówi dr Karol Nawrocki.

Antoni Browarczyk, gdy zginął od kuli milicjanta 17 grudnia 1981 roku, miał zaledwie 20 lat.

Mateusz Kijowski zaprosił Adama  Mazgułę  do podpisania odezwy już po tym, jak pułkownik przedstawił swoją ocenę stanu wojennego. Lider KOD-u przyznał, że nie znał tej wypowiedzi swego kolegi.

– On niefortunnie się wypowiedział i [ta wypowiedź] została mocno zmanipulowana – stwierdził Mateusz Kijowski.

Wypowiedzi pułkownika Mazguły kompromitują nie tylko jego samego, ale także pozostałych sygnatariuszy odezwy – mówią działacze dawnej opozycji  demokratycznej.

Robert Chmielarczyk działał razem z Grzegorzem Schetyną w podziemnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów we Wrocławiu  Dziś nie może zrozumieć, jak jego dawny kolega może podpisywać apele razem z kimś, kto zakłamuje prawdę o stanie wojennym.

– Grzesiek, niedługo jest rocznica grudnia. Może zamiast manifestować, weź pana pułkownika, pojedźcie do Grodkowa. Tam co roku są uroczystości w rocznicę stanu wojennego. Pojedźcie tam razem i powiedźcie tym ludziom, że to jest właśnie pan, który kulturalnie wprowadzał stan wojenny – zaapelował Robert Chmielarczyk.  

Grodków to miejsce internowania w stanie wojennym działaczy opozycji Opolszczyzny.

Pod odezwą o wypowiedzenie posłuszeństwa obecnej władzy podpisał się także aktor Krzysztof Pieczyński ze stowarzyszenia Laicka Polska. Niedawno zażądał on aresztowania Ojca Świętego Franciszka.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj