Kontrowersje wokół wyborów samorządowych

Wylosowanie pierwszego miejsca plus karta wyborcza w formie książeczki efektem spektakularnego wyniku ludowców w wyborach samorządowych. Zdaniem socjologa dr Jarosława Flisa – PSL mogło zyskać dodatkowo nawet 700 tysięcy głosów. Tymczasem w wielu sądach wciąż ważą się losy protestów wyborczych.

W skali całego kraju zaledwie niewielki procent protestów wyborczych jest rozpatrywany po myśli pozywających.

– One nie były wystarczająco umotywowane – powiedział Tomasz Adamski rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Tak najczęściej odpowiadają sądy. Brakuje dowodów albo – jak stwierdzają sędziowie – nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik. W województwie pomorskim w jednym przypadku sąd nakazał powtórzenie wyborów.

– Sąd okręgowy w Gdańsku nakazał powtórzenie wyborów na wójta w gminie Kossakowo. To jedyna sytuacja, bo tam w niektórych komisjach wyborczych urny nie były zapieczętowane – powiedział Jaromir Falandysz były pełnomocnik wyborczy PiS na woj. pomorskie

Podobna sytuacja miała miejsce w Raciborzu na Górnym Śląsku, gdzie również doszło do rażących naruszeń. Około 500-ciuset osób nie miało możliwości oddania ważnego głosu.

– Listy, które powinny być w okręgu nr 1 znalazły się w lokalu okręgu nr 2 i odwrotnie – powiedział Krystian Niewrzoł.

Wiele postępowań sądowych jest cały czas w toku choć tryb wyborczy przewiduje na ich rozpatrzenie 30 dni. Termin zostaje dotrzymany jeśli chodzi o pierwszą rozprawę, a później następuje  typowa sądowa opieszałość.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj