fot. PAP/EPA

Koniec ekonomicznego szantażu ze strony Gazpromu?

Koniec ekonomicznego szantażu ze strony Gazpromu – tak poniedziałkowy wyrok Trybunały Arbitrażowego w Sztokholmie skomentował wicepremier Jacek Sasin. Rosyjski koncern ma zwrócić Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu półtora miliarda dolarów za zawyżanie cen gazu. Po wyroku w górę poszły akcje PGNiG.

Po pięciu latach sporu w międzynarodowym arbitrażu zapadł korzystny wyrok nie tylko dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

– Ten wyrok oznacza bardzo konkretne pieniądze dla Polski za okres od jesieni 2014 roku do dzisiaj. To jest zwrot w kwocie 1,5 miliarda dolarów czyli ponad 6 mld złotych, ale oznacza też, że aż do końca tego kontraktu, czyli do końca 2022 roku będziemy płacić za rosyjski gaz mniej – mówił wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

PGNiG zwróciło się do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie po tym, jak Gazprom nie chciał obniżyć polskiej spółce ceny za gaz, mimo że w tym czasie innym odbiorcom w Europie oferował bardzo korzystne warunki. Trybunał uznał, ze Gazprom powinien sprzedawać PGNiG paliwo po cenach rynkowych.

Z wyroku zadowolony jest prezes spółki Jerzy Kwieciński.

– Ta decyzja sądu to nie jest jedna strona. To jest pokaźny dokument. To nie jest wyrok częściowy. Jest to wyrok ostateczny – powiedział Jerzy Kwieciński.

Oświadczenie w sprawie wyroku Trybunału Arbitrażowego wydał rosyjski koncern.

„Analizujemy obecnie tę decyzję. Na razie jest za wcześnie na wysuwanie jakichkolwiek ocen dotyczących sum ewentualnych wypłat” – poinformowała rosyjska spółka.

Wyrok sztokholmskiego Trybunały znacząco poprawi kondycję Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

– Ten wyrok, który otrzymaliśmy wczoraj, od razu bardzo wyraźnie odbił się na sytuacji finansowej naszej firmy. To pokazują dane z dzisiejszej giełdy, kiedy kurs naszych akcji poszybował – akcentował prezes PGNiG.

Przez lata Gazprom wykorzystywał pozycję monopolisty na polskim rynku. W 1996 roku rząd SLD-PSL podpisał tak zwany kontrakt jamalski. Przewidywał on dostawy około 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. W kontrakcie znalazła się klauzulą take-or-pay, czyli płacisz nawet jeśli nie odbierasz paliwa. Z kolei w 2010 roku rząd PO-PSL chciał przedłużyć tę umowę do 2037 roku.

Zablokowała to Komisja Europejska – przypomniał ekonomista Artur Beń.

– Niech to będzie przede wszystkim taka nauczka na przyszłość: nie możemy być zakładnikiem jednego dostawcy. Nawet jeżeli inny dostawca może wyglądać z pozoru, że jest mniej atrakcyjny cenowo, ale zawsze to daje możliwość negocjacji – podsumował Artur Beń.

Od 1 stycznia 2023 roku tzw. kontrakt jamalski nie będzie obowiązywał, a Polska nie kupi już gazu z Rosji. Będą dostawy z innych kierunków. W planach jest rozbudowa gazoportu w Szczecinie. To tam trafia już paliwo ze Stanów Zjednoczonych oraz z Bliskiego Wschodu. Budowany jest Baltic Pipe, którym ma być dostarczany gaz ze złóż norweskich. Tu ciekawostka: koszt budowy tego gazociągu wyniesie w przybliżeniu tyle, ile Gazprom ma zwrócić PGNIG.

TV Trwam News

drukuj