fot. PAP/Tomasz Gzell

Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała kolejnych świadków

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała w środę kolejnych świadków, byłych pracowników Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Pierwszym świadkiem był Artur Korzeniowski, były zastępca dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku. Świadek był pytany m. in. o współpracę urzędu z ABW. Kontrola jaka miała zostać przeprowadzona wraz z Agencją w Amber Gold, została odwołana nagle bez podania powodu. Zastępca dyrektora nie został powiadomiony dlaczego.

Następnie przed komisją stanęła była dyrektor Urzędu, Małgorzata Bogumił. Zeznała, że podjęła decyzję, aby nie składać zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Amber Gold. Świadek zapewniła, że żaden z polityków Platformy Obywatelskiej nie wywierał na niej presji, aby nie zajmowała się spółką Marcina P.

Indolencja i brak dobrej woli – w ten sposób działanie służb skarbowych określa członek komisji poseł Bartosz Kownacki.

– To jest taka zasada, która obowiązuje w polskiej administracji, a widać, że w Gdańsku w sposób szczególny mówiąca, że wieś się może spalić, ale porządek musi być. W myśl tego, w Polsce przez lata może funkcjonować podmiot nieskładający żadnej deklaracji, niepłacący podatków, wyprowadzający pieniądze od ludzi, a Urząd Kontroli Skarbowej będzie uważał, że wszystko dzieje się w porządku. Natomiast, gdy zwykły podatnik o kilka dni opóźni się ze spłaceniem podatku, bo akurat mu zabraknie pieniędzy czy nie wystawi jakiegoś drobnego rachunku trochę z zaniedbania, trochę z zajęcia, wtedy Urząd znakomicie funkcjonuje, wywiad skarbowy wskazuje, że to może być potencjalny przestępca – mówi poseł Bartosz Kownacki.

Spółka Amber Gold upadłość ogłosiła w 2012 r. W ramach tzw. piramidy finansowej oszukała w sumie ok. 19 tys. swoich klientów na prawie 851 mln zł.

Kolejne przesłuchania przed sejmową komisją śledczą zaplanowano na jutro.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj