fot. PAP/EPA

Komisja Europejska będzie kontynuować atakowanie Polski?

Nowi unijni komisarze zapowiadają utrzymanie twardej linii w sprawie praworządności w Polsce. Wiceszefowa Komisji Europejskiej zamierza odwiedzić Polskę, by rozmawiać z polskim rządem w sprawie praworządności. W Brukseli ministrowie ds. europejskich kolejny raz zajęli się sprawą polskiej praworządności w ramach procedury z art. 7 unijnego traktatu.

W trakcie spotkania unijnych ministrów ds. europejskich podniesiona została sprawa ostatniego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie sądownictwa w naszym kraju. Unijny Trybunał wskazał 19 listopada, że Sąd Najwyższy ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej powołanej przez Krajową Radę Sądownictwa. W czwartek Izba Pracy Sądu Najwyższego stwierdziła, że obecna KRS nie jest organem bezstronnym i niezawisłym, natomiast Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej i krajowego. Zdaniem wiceszefowej Komisji Europejskiej ds. wartości Viery Jourovy, sytuacja w Polsce, jak i na Węgrzech budzi wiele niepokoju.

– Jesteśmy wciąż bardzo mocno zainteresowani, żeby kontynuować dialog; żeby zrozumieć, co się dzieje na Węgrzech i w Polsce, zwłaszcza jakie są plany w tych dwóch krajach na nowy rok – mówiła Viera Jourova.

Wiceszefowa KE zapowiedziała, że w sprawie praworządności chce rozmawiać z polskimi władzami w Warszawie. Nie zdradziła, kiedy dokładnie wybiera się do Polski i na Węgry. Także komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders sytuację w Polsce i na Węgrzech ocenia jako pogarszającą się.

– Jestem więc pewien, że będziemy kontynuować prace w Radzie Unii Europejskiej nad dwoma trudnymi sprawami, jakie mamy. Niestety, zaobserwowaliśmy negatywny rozwój wypadków w ostatnich tygodniach i miesiącach od czasu ostatnich dyskusji na temat Polski i Węgier – powiedział Didier Reynders.

Unijnym komisarzom wtóruje opozycja. Zdaniem posła KO Borysa Budki, polski rząd nadal nie podejmuje odpowiedniej refleksji nad zmianą przepisów w wymiarze sprawiedliwości.

– Niestety, zamiast zaproponować dobre rozwiązania, które przygotowaliśmy i przedstawiliśmy w parlamencie, premier Morawiecki brnie dalej, idzie na zwarcie z Komisją Europejską, z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej; działa wbrew interesowi Polski – stwierdził Borys Budka.

Takie działanie polskiego rządu – zdaniem Piotra Zgorzelskiego z PSL – może doprowadzić do dotkliwej porażki.

– Zmiany w wymiarze sprawiedliwości, które przeprowadza PiS, mogą doprowadzić do pozbawienia Polaków środków unijnych – zauważył Piotr Zgorzelski.

Z kolei poseł do Parlamentu Europejskiego Beata Kempa podkreśliła, że wiązanie skutków badania praworządności w danych krajach z funduszami unijnymi jest kuriozalne i niezgodne z prawem traktatowym zawartym z Unią Europejską.

– Myślę, że to jest wydumany problem, który próbuje w tej chwili rozdmuchać zarówno Pani Jourova, jak i wcześniej próbował tej pałki używać pan Timmermans. Dzisiaj również uczestniczą w tym nasi polscy europosłowie, co jest już absolutnym skandalem – stwierdziła Beata Kempa.

Polska powinna się temu zdecydowanie przeciwstawiać. Tym bardziej, że ma prawo do przeprowadzania reform w strukturach własnego kraju, w tym także reformy sądownictwa – podkreślił poseł PiS Henryk Kowalczyk.

– A jakie są podstawy do tego, to wystarczy popatrzeć na wiele wyroków, które się ostatnio odbyły. Więc tutaj to prawo absolutnie mamy i będziemy tego prawa bronić – zapewnił Henryk Kowalczyk.

Polska w dalszym ciągu jest gotowa do rozmów – mówił szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz.

– My jesteśmy gotowi składać wyjaśnienia, wielokrotnie to robimy, natomiast państwo widzą, że to jest problem bardziej techniczny – zauważył Jacek Czaputowicz.

To także problem propagandowy – dodał prawnik Piotr Gaglik.

– Jest taka propaganda przeciwko Polsce, że ten parlament w większości – to jest moje przekonanie – zagłosuje przeciwko Polsce. Tam nie ma prawdziwej informacji o łamaniu praworządności w Polsce – stwierdził Piotr Gaglik.

W narrację opozycji oraz Komisji Europejskiej wpisuje się I prezes Sądu Najwyższego, która wezwała sędziów Izby Dyscyplinarnej SN do powstrzymania się od orzekania. Dodała, że kontynuowanie działalności przez tę Izbę stanowi poważne zagrożenie dla stabilności porządku prawnego.

TV Trwam News

drukuj