fot. PAP/EPA

Kolejna demonstracja zwolenników Pegidy w Dreźnie

Około 10-12 tysięcy sympatyków antyimigranckiego ruchu społecznego Pegida demonstrowało w poniedziałek wieczorem w Dreźnie na wschodzie Niemiec. Tym razem nie doszło, tak jak przed tygodniem, do starć z uczestnikami lewicowej kontrdemonstracji.

Zwolennicy tzw. Pegidy, czyli Patriotycznych Europejczyków przeciwko Islamizacji Zachodu, po raz kolejny wyszli na ulice. Ma to związek z pogłębiającym się kryzysem migracyjnym, który w ostatnich miesiącach nęka Europę.

– Oni nie są uchodźcami. Azyl może być stosowany, ale musi to być odpowiednio uwarunkowane. To nasze prawo i ono musi być przestrzegane – mówi uczestniczka manifestacji.

– Uważam, że 95 procent tych osób nie powinno tu być. Imigranci powinni zostać wreszcie deportowani. Nawet jeśli mają kaszel albo mówią, że są chorzy i z tego względu nie mogą być odesłani – zaznacza uczestnik demonstracji.

Fala imigrantów – jak wskazywali demonstranci – szkodzi zarówno Niemcom, jak i pozostałym Europejczykom.

– Celem tych „marionetek politycznych” – odpowiedzialnych za kryzys migracyjny – jest zniszczenie Niemiec i osłabienie całej Europyzaznacza uczestnik demonstracji.

W poprzedni poniedziałek wiecowi Pegidy z udziałem ok. 20 tys. ludzi, zorganizowanemu w pierwszą rocznicę powstania tego ruchu, towarzyszyły cztery kontrdemonstarcje. Mimo że porządku w mieście pilnowało ponad tysiąc funkcjonariuszy, doszło wówczas do starć między uczestnikami.

Pegida domaga się wstrzymania przyjmowania migrantów, zmiany polityki azylowej, deportowania obcokrajowców, którym odmówiono azylu oraz imigrantów, którzy popadli w kolizję z prawem. Uczestnicy ruchu uważają, że islam zagraża niemieckiej kulturze.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj