Koalicja rządząca skutecznie prowadzi politykę redukcji więźniów

Coraz więcej skazanych wychodzi na wolność przed zakończeniem kary. Z ustaleń jednej z gazet wynika, że w aresztach i zakładach karnych przebywa obecnie o ponad pięć tysięcy więźniów mniej niż przed rokiem – jest ich 69,6 tysięcy.

Od stycznia do końca września osadzonym udzielono 4536 warunkowych przedterminowych zwolnień. Jeśli tempo udzielania ich się utrzyma, to do końca roku z więzień wcześniej może wyjść ponad sześć tysięcy osób. Oznacza to, że w pierwszym roku działania nowego rządu przedterminową wolność uzyskałoby o niemal 20 proc. osadzonych więcej niż rok temu.

To mogłoby świadczyć o tym, że resort sprawiedliwości prowadzi już zapowiadaną przez wiceminister Marię Ejchart politykę redukcji liczby więźniów.

Z polityki tej nie jest zadowolony były wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś. Poseł PiS nazwał ją polityką głaskania osadzonych po głowie.

– Jest program modernizacji i budowy więzień po to, żeby nie brakowało miejsc dla osadzonych. Nie powinniśmy prowadzić polityki penitencjarnej pod ilość miejsc, którą mamy w więzieniach, tylko pod potrzebę społeczeństwa, pod potrzebę wymierzania sprawiedliwej kary konkretnej osoby. Jeżeli kary przynoszą skutek, bo poziom poczucia bezpieczeństwa rośnie, ilość przestępstw spada, to znaczy, że polityka jest dobra i nie powinniśmy od niej odchodzić. Ci, którzy mówią, iż przykładem powinna być Szwecja czy Norwegia, to proszę zobaczyć, jakie skutki przynosi dla tych państw łagodna polityka penitencjarna. Nie idźmy tą drogą, idźmy naszą drogą – akcentował Michał Woś.

Michał Woś zauważył przy tym, że w ubiegłym roku na skutek zmian w Kodeksie karnym wykonawczym poprawiła się skuteczność wyłapywania osób, które nie zgłaszały się do więzień, co spowodowało wzrost liczby osadzonych.

RIRM

drukuj