Kiedy Polska otrzyma środki z Krajowego Planu Odbudowy?
Unijni komisarze potwierdzili, że ustawa o Sądzie Najwyższym czekająca na rozpatrzenie w Trybunale Konstytucyjnym otworzy drogę do wypłaty środków z Funduszu Odbudowy. To potwierdzenie stanowiska prezentowanego przez rząd Zjednoczonej Prawicy.
Środki z unijnego Funduszu Odbudowy miały wzmacniać polską gospodarkę po pandemii koronawirusa. Tymczasem pieniądze wciąż blokuje Komisja Europejska. Krokiem w kierunku uruchomienia wypłaty ma być ustawa o Sądzie Najwyższym, którą jeszcze w lutym prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o zbadanie zgodności przepisów z Konstytucją RP. W sobotę nieoczekiwanie przedstawiciele KE bardzo przychylnie wypowiedzieli się o polskiej ustawie.
– To był projekt bardzo dokładnie konsultowany z KE. Potwierdziliśmy przedstawicielowi polskiej strony, że to może rozwiązać pewne problemy – mówiła wiceszef KE, Viera Jurova, w rozmowie z dziennikarzem telewizji TVN24.
Polityk zapewniła, że ustawa wypełnia tzw. kamień milowy dotyczący sądownictwa. Tymczasem komisarz ds. sprawiedliwości, Didier Reynders, nie wykluczył zmian w ustawie.
– Wysłaliśmy zielony sygnał, aby ustawa trafiła do parlamentu, ale na koniec procedury ostateczna ustawa będzie być może zmodyfikowana. Mamy dobry dialog i czekamy, jak sytuacja rozwinie się w Polsce – wskazał Didier Reynders.
Jak podkreślił minister ds. UE, Szymon Szynkowski vel Sęk, unijni komisarze potwierdzili to, o czym od dawna mówi polski rząd, czyli iż ustawa o SN ma akceptację Komisji Europejskiej.
„Wielu polityków opozycji poddawało w wątpliwość pozytywną ocenę Komisji Europejskiej dla nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym (…), atakowało zapisy ustawy, zgłaszało poprawki, które mogły zburzyć kompromis w tej sprawie” – oznajmił minister Szymon Szynkowski vel Sęk.
Opozycja przekonywała, że ustawa o SN wymaga poprawek Senatu.
– To jest dobra ustawa, ta która wychodzi z Senatu – mówił w lutym prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Były to poprawki, które zwiększały szanse na to, że KE uzna nowelizację ustawy o SN za spełniającą wymogi sformułowane w KPO – dodawał w lutym Dariusz Rosati z PO.
Według wiceministra funduszy i polityki regionalnej, Marcina Horały, KE próbuje ocieplić stosunki z rządem Zjednoczonej Prawicy.
– Mają żal do polityków opozycji, że ich wsadzili na takiego konia, iż ich oszukali, że im naopowiadali, iż w Polsce jest faszyzm, łamanie demokracji. Pewnie też tak po ludzku chcieliby już ten rozdział zamknąć – powiedział wiceminister Marcin Horała.
Sama opozycja dostrzegła w wypowiedziach unijnych komisarzy jedynie ich prywatne opinie.
– To nie od jednego komisarza zależy, czy ustawa zostanie uznana za wypełniającą kamienie milowe. Przypomnę, że ta ustawa w wielu punktach nie jest zgodna z kamieniami milowymi, np. odnośnie postępowania dyscyplinarnego – przekonywał Krzysztof Śmiszek z Lewicy.
– To chodzi o sprawę, która jest w TK, co my tu mamy, my już swoje zrobiliśmy – dodawał Adam Szłapka, poseł KO.
Łukasz Rzepecki, doradca prezydenta, przestrzegał, aby nie brać słów komisarzy całkowicie na serio. Wypłatę środków już raz zapowiadała szefowa KE, Ursula von der Leyen.
– Ursula von der Leyen zapewniała pana prezydenta, że kiedy prezydent złoży – a tak się stało – swój projekt ustawy, to wtedy pieniądze zostaną odblokowane. Prezydent złożył projekt ustawy, a pieniędzy do tej pory nie ma – powiedział Łukasz Rzepecki.
Ustawa o SN wciąż czeka na prace w TK. Pierwotny termin rozprawy został przeniesiony z 31 maja na 27 czerwca. To z powodu buntu sześciu sędziów, którzy od miesięcy nie przychodzą na rozprawy, domagając się ustąpienia sędzi Julii Przyłębskiej z funkcji prezesa TK. Prezydent chce, aby sędziowie jak najszybciej rozwiązali problem we własnym gronie.
– W demokratycznym państwie prawnym, jakim jest nasza Ojczyzna, konieczne jest dobre działanie TK – oznajmiła Małgorzata Paprocka, minister w Kancelarii Prezydenta RP.
Wiceprezes PSL, Urszula Pasławska, przekonywała, że prezydent musi zmienić swoją decyzję, aby przyspieszyć przyjęcie ustawy.
– Pan prezydent może wycofać wniosek, może ustawę podpisać i skierować w trybie następczym, tak jak chociażby skierował ustawę ostatnią dotyczącą komisji ds. wpływów rosyjskich – stwierdziła Urszula Pasławska.
Zbuntowani sędziowie nie mogą przedkładać własnego interesu nad interes Polski – zaznaczył dr Krzysztof Kawęcki, politolog.
– Działanie sędziów ma bardziej charakter polityczny niż merytoryczny, są racje wyższe. Nic nie usprawiedliwia takiego postępowania, czyli bojkotu prac Trybunału Konstytucyjnego – podsumował dr Krzysztof Kawęcki.
Działania w tej sprawie podjął premier Mateusz Morawiecki. Do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek o zbadanie, czy sprawę ustawy o Sądzie Najwyższym może rozstrzygnąć mniejsza liczba sędziów Trybunału.
TV Trwam News



