fot. Ewa Sądej / Nasz Dziennik

KE pozostaje bierna ws. polskich przewoźników

Polscy przewoźnicy apelują w Brukseli o zmianę przepisów o płacy minimalnej w Niemczech. Według nich działania KE w tej sprawie są niewystarczające.

Od początku roku w Niemczech obowiązuje ustawowa pensja minimalna – 8,50 euro brutto za godzinę pracy. Dotyczy ona także zagranicznych transportowców.

Polskich przewoźników nie stać na tak wysokie wynagrodzenia, dlatego
w rozmowach z europosłami i urzędnikami w KE zabiegają o skuteczne działanie przeciwko tym regulacjom. Dotychczasowe działania KE w tej sprawie uznają za słabe.

Waldemar Jaszczur, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników i Spedytorów “Podlasie” wskazuje też na bierność polskiego rządu.

– My, polscy przewoźnicy, uważamy, że nic nie dzieje się w sprawie tego popularnego już w Polsce określenia o nazwie ,,MiLoG”, czyli płaca minimalna. Uważamy, że polski rząd przede wszystkim powinien podjąć natychmiastowe działania w celu wywarcia presji poprzez Unię Europejską na rząd niemiecki w kwestii wstrzymania tych działań, które bardzo niekorzystnie wpłyną na rozwój polskich firm transportowych i przewozów wykonywanych przez polskich przewoźników – powiedział Waldemar Jaszczur.

W styczniu, po interwencji Polski i kilku innych krajów, KE zwróciła się do Niemiec o wyjaśnienia ws. nowych przepisów o płacy minimalnej; wszczęła też procedurę o naruszenie prawa UE. Uznała, że niezgodne z prawem Wspólnoty są przepisy regulujące tranzyt. Berlin ma dwa miesiące, by odpowiedzieć na te zastrzeżenia.

Niemcy to nie jedyny kraj, który wprowadził niekorzystną dla polskich przewoźników regulację. Od zeszłej środy wysoka płaca minimalna dla kierowców obowiązuje też w Norwegii.

RIRM

drukuj