KE chce pieniędzy z kar i grzywien

Komisja Europejska domaga się zwiększenia budżetu Unii Europejskiej o dodatkowe  9 mld euro. Brakuje pieniędzy na pokrycie kosztów niektórych unijnych programów, w tym polityki spójności i programu wymiany studentów Erasmus.

Dziurę w budżecie KE chce pokryć z dochodów z grzywien, jakie m.in. firmy prywatne płacą za łamanie unijnej polityki konkurencji. Komisja szacuje, że uzyska z tego tytułu 3,1 mld euro. Tyle tylko, że normalnie dodatkowe dochody z grzywien powinny zmniejszyć składki państw do unijnej kasy.

Natomiast 5,9 mld euro kraje miałyby dołożyć zwiększając swe płacone co miesiąc składki do budżetu UE oparte na PKB.

Europoseł Konrad Szymański powiedział, że pomysł KE na to, jak załatać dziurę jest skandaliczny i przypomina politykę prowadzoną przez rząd Donalda Tuska.

– Założenie KE jest takie, że brakujące pieniądze będą pozyskiwane z grzywien i kar. Bo to oznacza, że KE już dzisiaj zakłada i wie, ile nałoży tych kar. To jest taktyka podobna do praktyki polskiego rządu, który zakłada rosnące wpływy z mandatów w momencie, kiedy brakuje pieniędzy. Bardzo trudno jest w uczciwy sposób zakładać, że mandaty, np. mandaty drogowe w polskich miastach będą rosły w obiektywny sposób. Jeżeli rząd zakłada jakieś nadzwyczajne wpływy budżetowe z tytułu kar, to rodzi podejrzenie, że te kary będą nakładane celowo i zawyżane – dodał europoseł Konrad Szymański.

KE przyznaje, że problemy z budżetem na rok 2012 będą miały wpływ na negocjacje budżetu na rok 2013. Kraje płatnicy netto już zażądały cięć w wysokości 5 mld euro, co oznacza, że znów może zabraknąć środków. Powtarzanie takiej sytuacji kolejny rok z rzędu działa jak „kula śniegowa” – tłumaczył rzecznik KE  – jest niebezpieczne zwłaszcza dla takich krajów jak Grecja czy Hiszpania, których sytuacja budżetowa nie pozwala na duże opóźnienia w wypłatach z KE.

Wypowiedź europosła Konrada Szymańskiego


Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj