fot. twitter.com/ipngovpl

K. Wyszkowski: Stan wojenny był niesłychanym wstrząsem

Był to niesłychany wstrząs. Pierwszy raz przeżyłem atak polskiego wojska na Polaków. Masowe aresztowania kilkunastu tysięcy ludzi, przetrzymywanie ich przez rok, a jeśli chodzi o elitę Solidarności – przez kilka lat. Taka skala wydarzeń była nie do przewidzenia – powiedział w rozmowie z Radiem Maryja Krzysztof Wyszkowski, wspominając wprowadzenie stanu wojennego w Polsce.

13 grudnia 1981 roku nie jest w historii Polski dniem, który wspomina się z sentymentem. Wprowadzenie stanu wojennego pociągnęło za sobą kolosalne konsekwencje. Na ulicach pojawiło się wojsko w czołgach i pojazdach opancerzonych. Nie działały telefony i poczta. Polskie społeczeństwo zostało przez generała Wojciecha Jaruzelskiego odcięte od świata. Jedynym sposobem uzyskania informacji o tym, co się dzieje w Polsce, było Radio Wolna Europa, które zresztą było bezwzględnie zwalczane przez władze PRL,
a za sam odbiór tej stacji radiowej groziły surowe represje.

– Był to niesłychany wstrząs. Pierwszy raz przeżyłem atak polskiego wojska na Polaków. To było rzeczywiście straszne – wspominał Krzysztof Wyszkowski.

Pozostają jednak ludzie, którzy twierdzą, że taki stan rzeczy był konieczny i w pełni popierają stanowisko gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

– Myślę, że jest to część jakiejś naiwności. Jeśli jednak chodzi o autorytety, to wynika po prostu z tego, że działali w powiązaniu z Jaruzelskim. Zresztą przyznanie się, że stawali po tej samej stronie co Sowieci – po stronie Katynia, nienawiści do Polski – to bardzo ciężka sprawa. Odrzucają ten rachunek sumienia. W dodatku część ludzi na tym zarabia. Myślę, że część mediów, która rozpowszechnia takie stanowisko, również czerpie z tego korzyści – podkreślił.

Stan wojenny był próbą odświeżenia systemu komunistycznego w Polsce. Ostatecznie okres ten udało się przedłużyć o osiem lat.

– Przewidywanie upadku komunizmu wtedy nie było trudne, w moim przekonaniu było oczywistością. Była to próba odnowienia tego, co Sowieci i ich polscy agenci przeprowadzili od 1944 roku. Dokładnie o tym mówił właśnie Jaruzelski. Przyznawał, że chodzi o powrót do źródeł, do leninizmu i stalinizmu. Cała banda Jaruzelskiego chciała wrócić do przeszłości – akcentował były działacz Solidarności.

Skala wydarzenia przybrała ogromne rozmiary, jednak po ośmiu latach do głosu doszła Solidarność, dzięki której w Polsce – najpierw częściowo, a następnie w całości – została przywrócona demokracja.

– Masowe aresztowania kilkunastu tysięcy ludzi, przetrzymywanie ich przez rok, a jeśli chodzi o elitę Solidarności – przez kilka lat, było nie do przewidzenia. To była głupota, która zemściła się na komunistach w ten sposób, że 4 czerwca 1989 r. społeczeństwo jednoznacznie powiedziało – precz z komunizmem! Nie chcemy żadnego komunisty w parlamencie – mówił Krzysztof Wyszkowski.

RIRM/TV Trwam News

drukuj