J. Terka o ognisku pryszczycy w Niemczech: Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z Niemiec. Obecne kontrole na granicy są niewystarczające
Niemcy w ciągu dwóch dni dostali od Unii Europejskiej zgodę na regionalizację. Mimo to sytuację mają nadal niewyjaśnioną, bo nie wiemy, skąd ta pryszczyca się u nich wzięła oraz jakie środki strona niemiecka podjęła (…). Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z terytorium Niemiec. W poniedziałek polscy rolnicy pojechali na granicę z Niemcami, by pokazać, że przywóz towarów z Niemiec nie jest odpowiednio zabezpieczony, nie jest monitorowany. Skutkiem tego protestu jest to, że już w tej chwili mamy informacje, iż kontrole na granicy są bardziej skuteczne, ale jednak wciąż niewystarczające – powiedział Janusz Terka, rolnik, hodowca trzody chlewnej, przedstawiciel Krajowej Rady Wieprzowiny, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
W audycji Janusz Terka odniósł się do wykrytego niedawno w niemieckim powiecie Märkisch-Oderland, położonym w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, ogniska pryszczycy.
– Pryszczyca to bardzo groźna choroba. Nie dotyczy tylko trzody chlewnej, ale wszystkich zwierząt parzystokopytnych. Ta choroba szybko się rozprzestrzenia. Sposób jej rozprzestrzeniania jest wielokierunkowy. Choroba może przenosić się z wiatrem, w produktach pochodzenia zwierzęcego. Bardzo niebezpieczne jest to, że zwierzęta, które są nosicielami tej choroby, do chwili objawów klinicznych mogą cały czas zarażać – mówił Janusz Terka.
Niemcy podeszli do tego bardzo sprawnie. W ciągu dwóch dni dostali od Unii Europejskiej zgodę na regionalizację – zauważył hodowca trzody chlewnej.
– W międzyczasie wprowadzili strefę tam, gdzie pojawiło się ognisko pryszczycy. Jednak jak się w to wszystko zagłębimy, to tutaj jest bardzo dużo nieścisłości. W ciągu dwóch dni nie można opanować sytuacji, żeby można było wystąpić o regionalizację. Mimo to Niemcy ją dostali, a sytuację mają nadal niewyjaśnioną, bo nie wiemy, skąd ta pryszczyca się u nich wzięła oraz jakie środki strona niemiecka podjęła ani czy jest powadzony monitoring zwierząt dziko żyjących i zwierząt gospodarskich. Tutaj to wszystko jest nie do końca wyjaśnione. Od strony merytorycznej oni sobie wszystko załatwili. To też pokazuje, jak działa sprawnie administracja państwowa w Niemczech – zwrócił uwagę gość audycji „Aktualności dnia”.
Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z terytorium Niemiec – zaznaczył Janusz Terka.
– W poniedziałek polscy rolnicy pojechali na granicę z Niemcami, by pokazać, że przywóz towarów z Niemiec nie jest odpowiednio zabezpieczony, nie jest monitorowany. Skutkiem tego protestu jest to, że już w tej chwili mamy takie informacje, iż kontrole na granicy są bardziej skuteczne, ale jednak wciąż niewystarczające – podkreślił hodowca trzody chlewnej.
Niektóre kraje zapowiedziały, że zamykają transport mięsa i świń z Niemiec.
– Jako rolnicy uważamy, że kroki, które podejmują nasze służby, są nieadekwatne do zagrożenia. Czy powinien być wstrzymany transport żywych zwierząt z Niemiec do Polski, czy powinien być wstrzymany transport towarów? Trudno stwierdzić – powiedział Janusz Terka.
Cała rozmowa z Januszem Terką dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




