fot. flickr.com

J. Terka o ognisku pryszczycy w Niemczech: Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z Niemiec. Obecne kontrole na granicy są niewystarczające

Niemcy w ciągu dwóch dni dostali od Unii Europejskiej zgodę na regionalizację. Mimo to sytuację mają nadal niewyjaśnioną, bo nie wiemy, skąd ta pryszczyca się u nich wzięła oraz jakie środki strona niemiecka podjęła (…). Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z terytorium Niemiec. W poniedziałek polscy rolnicy pojechali na granicę z Niemcami, by pokazać, że przywóz towarów z Niemiec nie jest odpowiednio zabezpieczony, nie jest monitorowany. Skutkiem tego protestu jest to, że już w tej chwili mamy informacje, iż kontrole na granicy są bardziej skuteczne, ale jednak wciąż niewystarczające – powiedział Janusz Terka, rolnik, hodowca trzody chlewnej, przedstawiciel Krajowej Rady Wieprzowiny, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

W audycji Janusz Terka odniósł się do wykrytego niedawno w niemieckim powiecie Märkisch-Oderland, położonym w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, ogniska pryszczycy.

Pryszczyca to bardzo groźna choroba. Nie dotyczy tylko trzody chlewnej, ale wszystkich zwierząt parzystokopytnych. Ta choroba szybko się rozprzestrzenia. Sposób jej rozprzestrzeniania jest wielokierunkowy. Choroba może przenosić się z wiatrem, w produktach pochodzenia zwierzęcego. Bardzo niebezpieczne jest to, że zwierzęta, które są nosicielami tej choroby, do chwili objawów klinicznych mogą cały czas zarażać – mówił Janusz Terka.

Niemcy podeszli do tego bardzo sprawnie. W ciągu dwóch dni dostali od Unii Europejskiej zgodę na regionalizację – zauważył hodowca trzody chlewnej.

– W międzyczasie wprowadzili strefę tam, gdzie pojawiło się ognisko pryszczycy. Jednak jak się w to wszystko zagłębimy, to tutaj jest bardzo dużo nieścisłości. W ciągu dwóch dni nie można opanować sytuacji, żeby można było wystąpić o regionalizację. Mimo to Niemcy ją dostali, a sytuację mają nadal niewyjaśnioną, bo nie wiemy, skąd ta pryszczyca się u nich wzięła oraz jakie środki strona niemiecka podjęła ani czy jest powadzony monitoring zwierząt dziko żyjących i zwierząt gospodarskich. Tutaj to wszystko jest nie do końca wyjaśnione. Od strony merytorycznej oni sobie wszystko załatwili. To też pokazuje, jak działa sprawnie administracja państwowa w Niemczech – zwrócił uwagę gość audycji „Aktualności dnia”.

Główna Inspekcja Weterynaryjna powinna nadzorować przywóz żywych zwierząt oraz produktów pochodzenia zwierzęcego z terytorium Niemiec – zaznaczył Janusz Terka.

– W poniedziałek polscy rolnicy pojechali na granicę z Niemcami, by pokazać, że przywóz towarów z Niemiec nie jest odpowiednio zabezpieczony, nie jest monitorowany. Skutkiem tego protestu jest to, że już w tej chwili mamy takie informacje, iż kontrole na granicy są bardziej skuteczne, ale jednak wciąż niewystarczające – podkreślił hodowca trzody chlewnej.

Niektóre kraje zapowiedziały, że zamykają transport mięsa i świń z Niemiec.

– Jako rolnicy uważamy, że kroki, które podejmują nasze służby, są nieadekwatne do zagrożenia. Czy powinien być wstrzymany transport żywych zwierząt z Niemiec do Polski, czy powinien być wstrzymany transport towarów? Trudno stwierdzić – powiedział Janusz Terka.

Cała rozmowa z Januszem Terką dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj