Eksperci przeciwni wprowadzeniu tzw. edukacji zdrowotnej do polskich szkół
Prezes Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, dr Szymon Grzelak, krytycznie ocenił wprowadzenie tzw. edukacji zdrowotnej. Powiedział wprost – propozycja Ministerstwa Edukacji Narodowej jest błędem.
W piątej o tzw. edukacji zdrowotnej rozmawiali eksperci na połączonym posiedzeniu prezydenckich rad ds. edukacji i zdrowia.
Dr Szymon Grzelak, psycholog, zauważył, że tzw. edukacja zdrowotna może m.in. naruszać prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem.
Wskazał też, że błędem jest likwidacja „WDŻ” bez jego wcześniejszej oceny. Ekspert zwrócił również uwagę na zasoby wypracowane w zakresie zdrowia publicznego.
– 25 lat przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, wykształceni nauczyciele po ponad trzystugodzinnych kursach, materiały, 35 lat rozwijany system profilaktyki problemów dzieci i młodzieży, system rekomendacji programów profilaktycznych – potem nagle w obecnej rzeczywistości oraz przy zasobach, które są, jest propozycja jakiegoś restartu od zera i to bez konsultacji ze środowiskami, które się zajmują tymi rzeczywistościami. To nie jest przykład dialogu społecznego, ale to jest przykład, nawet nie wiem czego. Jako specjalista i osoba badająca w tym zakresie jestem pełen niepokoju, co możemy zobaczyć za 2-3 lata, jeśli MEN będzie próbowało wdrożyć ten przedmiot w obecnym kształcie – powiedział dr Szymon Grzelak.
Uczestnicy spotkania w Pałacu Prezydenckim podkreślili, iż z tzw. edukacji zdrowotnej należy wyłączyć edukację seksualną.
Zaniepokojenie planami MEN wyraziło wiele organizacji i rodziców. W całym kraju odbywają się protesty pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Edukację zdrowotną za niezgodną z konstytucją uznała KEP.
Wg planu MEN tzw. edukacja zdrowotna ma być nieobowiązkowa i wejść do szkół od nowego roku szkolnego.
RIRM



