Dopłaty do kolonii tylko dla uczniów uczęszczających na ideologiczną edukację zdrowotną
800 złotych na wakacje – brzmi zachęcająco, ale w tym przypadku ma swoją ukrytą cenę. W gminie Baranów w województwie wielkopolskim publiczne pieniądze stały się narzędziem do segregowania uczniów.
Dyskryminujące zarządzenie wydała wójt gminy Baranów, Bogumiła Lewandowska-Siwek. Podjęła decyzję o dopłatach do kolonii w wysokości 800 zł, ale tylko dla tych dzieci z klas IV-VIII, które uczęszczały na nieobowiązkowe zajęcia z tzw. edukacji zdrowotnej. W praktyce treść zajęć wpisuje się w oczekiwania m.in. środowisk LGBT. Na podstawie zarządzenia dodatkowe pieniądze mają trafić do 166 z 900 uczniów w gminie. Sama wójt nazywa te środki nagrodą „za mądrość dzieci i ich rodziców”.
– Cieszę się, że edukacja zdrowotna od 1 września będzie już obowiązkowa i już tej nagrody nie będzie. To jest jednorazowa nagroda właśnie za to, że te dzieci o godzinę wcześniej były w szkole – oznajmiła Bogumiła Lewandowska-Siwek.
Decyzja wywołała prawdziwą burzę i zdecydowaną reakcję polityków opozycji, którzy nie mają wątpliwości – to uzależnianie wsparcia finansowego na letni wypoczynek od udziału w ideologicznych zajęciach. Katarzyna Sójka, była minister zdrowia z Prawa i Sprawiedliwości, wprost nazwała te działania różnicowaniem dzieci.
„Chodzi o jawną segregację dzieci i wybiórcze rozdawanie publicznych pieniędzy (bo przecież nie ze swojego portfela pani rozdaje). Zasłanianie dyskryminacji najmłodszych fałszywą troską jest szczytem cynizmu” – napisała poseł PiS na platformie X.
Zamiast po cichu wycofać szkodliwe zarządzenie, pani wójt Baranowa Lewandowska Siwek woli robić tournée po stacjach radiowych. Tłumaczy się gęsto, ale im więcej mówi tym głębiej zakopuje się w oparach własnego absurdu.
Absolutny hit to radiowe zaginanie czasoprzestrzeni. Według… pic.twitter.com/ykLZwylmvz
— Katarzyna Sójka (@aK_Sojka) June 9, 2026
W równie stanowczym tonie sprawę komentuje Paweł Usiądek z Konfederacji. Polityk podkreślił, że wójt de facto „stworzyła finansową karę” dla tych rodziców, którzy skorzystali ze swojego prawa i wypisali dzieci z zajęć.
„Nie ma znaczenia, czy chodzi o 800 zł czy osiem tysięcy. Zasada jest ta sama: samorząd nie może dyskryminować uczniów ze względu na decyzję rodziców o niewysyłaniu dzieci na ideologiczny przedmiot!” – podkreślał polityk na Facebooku.
Zamiast równego dostępu do środków na wypoczynek, gmina funduje uczniom podział na lepszych i gorszych. Trudno nie odnieść wrażenia, że publiczne środki służą wywieraniu presji na rodzicach, by zmienili swoje zdanie w sprawie tzw. edukacji zdrowotnej. Cała sprawa to też jawna dyskryminacja wierzących rodziców i ich dzieci.
TV Trwam News



