J. Mozolewski: Ks. Stanisław Suchowolec był zamordowanym kapelanem podlaskiej „Solidarności” oraz następcą błogosławionego dzisiaj ks. Jerzego Popiełuszki
Mija 37. rocznica śmierci ks. Stanisława Suchowolca. „Był zamordowanym kapelanem podlaskiej „Solidarności”, ale nie tylko. Oprócz tego, że był wówczas kapelanem białostockiej „Solidarności”, to też był takim liderem czy – jak my go nazywaliśmy – następcą błogosławionego dzisiaj księdza Jerzego Popiełuszki (…). Wziął taki symboliczny sztandar księdza Jerzego do ręki i kontynuował jego dzieło. Zaczął organizować Msze św. za Ojczyznę w Suchowoli (…). Ciągle brakuje nam podstawowej informacji, wiedzy czy też odpowiedzi, kto podjął decyzję, kto wykonał ten haniebny czyn w postaci zamordowania. Dla mnie to jest niezrozumiałe, że służby nie są w stanie wyjaśnić tej kwestii” – podkreślał Józef Mozolewski, przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego NSZZ „Solidarność”, w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
30 stycznia 1989 roku w Białymstoku znaleziono zwłoki ks. Stanisława Suchowolca. Był on kapelanem białostockiej „Solidarności” oraz przyjacielem ks. Jerzego Popiełuszki. Według oficjalnych informacji kapłan zatruł się tlenkiem węgla w swoim mieszkaniu. Tajemnicze okoliczności jego śmierci wskazywały na celowe działania nieznanych sprawców, ale śledztwo w tej sprawie umorzono. Badania historyczne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej sugerują, że mogła to być zbrodnia przygotowana przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Gość audycji – zapytany o tę sprawę – nie miał wątpliwości, że ks. Stanisław Suchowolec został zamordowany.
– Oczywiście, że był zamordowanym kapelanem podlaskiej „Solidarności”, ale nie tylko. Oprócz tego, że był wówczas kapelanem białostockiej „Solidarności”, to też był takim liderem czy – jak my go nazywaliśmy – następcą błogosławionego dzisiaj księdza Jerzego Popiełuszki (…). Obydwaj bardzo się zaprzyjaźnili (…). Kiedy po raz ostatni odwiedził swoją rodzinę i żegnał się z najbliższymi śp. Marianna Popiełuszko przytuliła do siebie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszko i mówi: „Synu, ja czuję niebezpieczeństwo”. Ksiądz Jerzy odpowiedział do niej: „Mamo, jeśli coś się stanie, to zastąpi mnie ksiądz Stanisław Suchowolec”. I rzeczywiście ksiądz Stanisław Suchowolec (…) wziął taki symboliczny sztandar księdza Jerzego do ręki i kontynuował jego dzieło (…). Zaczął organizować Msze św. za Ojczyznę w Suchowoli. Ja nigdy nie zapomnę rzeszy wiernych, ludzi „Solidarności” z całego kraju, ze sztandarami, z transparentami w tej niewielkiej parafii, w tym wspaniałym kościele w Suchowoli. To właśnie dzięki postawie, inicjatywie śp. księdza Stanisława Suchowolca – akcentował Józef Mozolewski.
Działalność ks. Stanisława Suchowolca po śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki w parafii w Suchowoli wzbudziła zainteresowanie Służby Bezpieczeństwa. Pojawiły się represje, prowokacje i nękanie, dlatego kapłan w lipcu 1986 roku został przeniesiony do parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku na Dojlidach.
– W Suchowoli miał wiele nieprzyjemności związanych z różnego rodzaju represją, stosowano wobec niego pogróżki, zastraszania. Została podjęta decyzja przez kurię w 1986 roku o przeniesieniu księdza Suchowolca do Białegostoku (…). Tutaj jeszcze bardziej się uaktywnił, bo był bliżej nas, bliżej działaczy regionalnych. Stał się takim swoistym – jak wcześniej powiedziałam – kapelanem białostockiej „Solidarności” (…). Ksiądz Stanisław Suchowolec za to zapłacił ogromną cenę, czyli cenę swojego życia. Ubolewamy bardzo. Wchodzimy w tym roku w 37. rocznicę jego śmierci. My jako podlaska „Solidarność” co roku organizujemy wspomnienie poprzez Mszę świętą, jak również spotkania dyskusyjne na temat księdza Stanisława Suchowolca. Ale ciągle brakuje nam podstawowej informacji, wiedzy czy też odpowiedzi, kto podjął decyzję, kto wykonał ten haniebny czyn w postaci zamordowania – podkreślał przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego NSZZ „Solidarność”.
Działacze „Solidarności” z regionu nadal domagają się ponownego postępowania w tej sprawie, jednak Instytut Pamięci Narodowej nie znalazł podstaw do wznowienia śledztwa.
– Dla mnie to jest niezrozumiałe, że służby nie są w stanie wyjaśnić tej kwestii (…). Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej przy grobie księdza Stanisława Suchowolca, podczas – nie pamiętam, której – rocznicy poinformowali, że już niebawem zostanie ta kwestia wyjaśniona. Cieszyliśmy się bardzo, ale niestety później były różnego rodzaju decyzje dotyczące zmiany prokuratorów (…). My czekamy i nie odpuścimy tego tematu (…). Sam śp. ksiądz Stanisław Suchowolec pod koniec swojego życia mówił, że czuje się osaczony i w pewnym sensie zdradzony. Najprawdopodobniej – na to dowodów nie mam, ale są takie przypuszczenia – wśród osób, które współpracowały z księdzem Stanisławem Suchowolcem w ostatnim okresie, był „kret”, tajny współpracownik, który pewnie przygotowywał tę akcję – wskazywał gość audycji.
Józef Mozolewski dodał, że niewielu było kapłanów, którzy w sposób tak jednoznaczny utożsamialiby się z działalnością „Solidarności”.
– My byliśmy dumni, że mamy takiego kapłana, młodego kapłana, lecz czującego wszystkie wartości, które były u podstaw powstania „Solidarności” czy też wartości, jakie reprezentowaliśmy (…). Ja, wspominając błogosławionego księdza Jerzego, księdza Stanisława czy innych kapłanów, którzy zapłacili najwyższą cenę, byśmy mogli żyć w wolnej i niepodległej, zadaję pytanie, co oni by powiedzieli na temat obecnej sytuacji, na temat tego, co się dzieje – zwracał uwagę rozmówca Radia Maryja.
Całą rozmowę z Jozefem Mozolewskim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



