Pos. dr Z Kuźmiuk: Wszystko wskazuje na to, że rządzący żyją w matrixie propagandy. Twarde życie coraz mocniej dociera do Polaków, uderzając ich po kieszeni
To jest prymitywna propaganda rodem z PRL-u. Faktycznie trzeba przyznać, że mamy wzrost gospodarczy i on jak na warunki unijne jest przyzwoity, ale mamy bardzo poważne problemy w takich dziedzinach, które kładą się cieniem na zwykłych ludzi (…). Wszystko wskazuje na to, że rządzący żyją w matrixie propagandy. Twarde życie coraz mocniej dociera do Polaków, uderzając ich po kieszeni – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Rządzący przekonują, że polska gospodarka hula i ma się znakomicie. Z ich wystąpień płynie obraz kraju sukcesu, w którym wzrost PKB ma być dowodem na dobrobyt obywateli. Tyle iż ten przekaz coraz mniej ma wspólnego z codziennym doświadczeniem Polaków. To prosta, nachalna propaganda, przywodząca na myśl najgorsze schematy z czasów PRL-u. Choć wzrost gospodarczy faktycznie istnieje, rzeczywistość zwykłych ludzi wygląda zupełnie inaczej i coraz boleśniej obnaża słabości państwa.
– To jest prymitywna propaganda rodem z PRL-u. Faktycznie trzeba przyznać, że mamy wzrost gospodarczy i on jak na warunki unijne jest przyzwoity, ale mamy bardzo poważne problemy w takich dziedzinach, które kładą się cieniem na zwykłych ludzi. Sytuacja w ochronie zdrowia jest dramatyczna. W styczniu zlikwidowano aż 18 porodówek tylko z tego powodu, że urodzeń jest mniej, w związku z tym są to oddziały deficytowe. Niestety jest to sygnał do Polek, iż trudno będzie urodzić bezpiecznie dziecko. Za tym wszystkim stoi polskie państwo. Kolejnym sygnałem jest płacenie szpitalom części kontraktów za zlikwidowane oddziały. Szpitale powiatowe są podstawą bezpieczeństwa zdrowotnego milionów Polaków. Jeżeli w tych placówkach będzie likwidować się poszczególne oddziały, to za chwilę w ogóle znikną i do szpitala człowiek będzie miał kilkadziesiąt kilometrów. To są niepowetowane straty społeczne, a jesteśmy ponoć 20. gospodarką świata. Do tego jeszcze dochodzi sytuacja na rynku pracy. Przy wzroście gospodarczym, o którym ciągle mówią rządzący, przybyło ponad 100 tys. bezrobotnych. Mamy największą falę zwolnień grupowych. Tych sygnałów niedobrych dla zwykłych ludzi jest co niemiara (…). Wszystko wskazuje na to, że rządzący żyją w matrixie propagandy. Twarde życie coraz mocniej dociera do Polaków, uderzając ich po kieszeni – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk.
Jeszcze do niedawna dane publikowane przez GUS były punktem odniesienia dla ekspertów, przedsiębiorców i obywateli uchodziły za rzetelne, niezależne i odporne na bieżącą politykę. Dziś jednak coraz częściej pojawiają się pytania, czy ta wiarygodność nie jest systematycznie podkopywana. Od momentu zmiany dyrektora GUS narasta wrażenie, że statystyka publiczna przestaje opisywać rzeczywistość, a zaczyna ją wygładzać pod potrzeby rządzących.
– Od momentu zmiany dyrektora GUS pojawia się coraz więcej wątpliwości co do danych. GUS zawsze słynął z tego, że prowadzi rzetelne badania gospodarcze i na tej podstawie publikuje wszystkie wskaźniki. W 2025 roku po zmianie dyrektora przeprowadzono tam szybką operację zmiany struktury koszyka wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego. Zmniejszono w nim udział wydatków na żywność i koszty energii, mimo że ceny żywności i energii gwałtownie rosły. Na skutek tego inflacja została sztucznie zmniejszona o przynajmniej 0.5 proc. W rzeczywistości inflacja jest wyższa (…). Trochę to wszystko zaczyna się odrywać od rzeczywistości i instytucje, którym jeszcze do niedawna bezkrytycznie wierzyliśmy, decyzjami administracyjnymi rządzący zmieniają w swoje instytucje i sobie podporządkowane. Ten rząd nie lubi niezależnych instytucji – zauważył ekonomista.
Rząd chce wprowadzenia ustawy „Aktywny rolnik” jako porządkowania systemu dopłat i walkę z patologiami. W rzeczywistości jednak proponowane rozwiązania budzą ogromny niepokój na wsi i są odbierane jako próba administracyjnego sterowania tym, kto ma prawo do wsparcia, a kto zostanie z niego wykluczony. Zamiast realnej pomocy rolnicy dostają kolejne obowiązki, niepewność i groźbę utraty dopłat, od których często zależy byt całych gospodarstw.
– To jest przede wszystkim postawienie pod ścianą rolników. Chodzi o to, żeby ograniczyć wypłaty dopłat bezpośrednich tylko dla gospodarzy, którzy będą w stanie wylegitymować się fakturami wytworzonych produktów i zakupów środków do produkcji rolnej. Przez lata rozwijaliśmy sprzedaż bezpośrednią, a teraz okazuje się, że gospodarstwa i ich właściciele będą pytani o dokumenty sprzedaży, żeby wykazać, iż są aktywnymi rolnikami. Oprócz tego, że jest to gigantyczna biurokracja i resort rolnictwa będzie decydował, który rolnik jest aktywny, a który nie, to jeżeli tych papierów nie dostarczy, zostanie pozbawiony dopłat bezpośrednich. Na szczęście rada przy prezydencie Karolu Nawrockim jednomyślnie zaopiniowała te ustawę negatywnie, podpowiadając prezydentowi, żeby ją zawetował – akcentował poseł PiS.
Całą rozmowę z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




