J. Malczewski: Oprócz dyplomacji konsularnej powinniśmy włączyć dyplomację gospodarczą. Cały nacisk powinien być położony na to, żeby zwiększać produkcję rolną
Oprócz dyplomacji konsularnej powinniśmy włączyć dyplomację gospodarczą, ale żebyśmy mieli coś do zaoferowania, to potrzeba dostarczyć określone wolumeny. W związku z tym w tej chwili cały nacisk powinien być położony na to, żeby bronić naszej racji stanu i nie zmniejszać, a zwiększać produkcję rolną – mówił Jarosław Malczewski, prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, podczas środowej konferencji „Trzy filary bezpieczeństwa” w AKSiM w Toruniu.
Jarosław Malczewski wskazał, że rozwój gospodarczy jest oparty na trzech filarach: konsumpcji, eksporcie i inwestycjach (w tym zagranicznych). Nie inaczej jest w rolnictwie.
– W obszarze konsumpcji bardzo dużo pracy wykonuje się poprzez instytucje państwowe, takie jak Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, poprzez promocję kodu 590, natomiast mało w mediach się mówi o tym, w jaki sposób podwyżki cen żywności – te, które wynikają z inflacji czy trendów światowych – przekładają się na wydatki na żywność każdego obywatela – mówił prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej.
Obecnie mamy sytuację kryzysową spowodowaną różnymi czynnikami, przede wszystkim wojną na Ukrainie i unijną polityką klimatyczną. Warto jednak już teraz myśleć, co robić, by rozwijać eksport, kiedy kryzys się zakończy.
– Rozwijać eksport przez zmianę paradygmatu polegającą na tym, żeby oprócz dyplomacji konsularnej włączyć dyplomację gospodarczą, ale żebyśmy mieli coś do zaoferowania, to potrzeba dostarczyć określone wolumeny. W związku z tym w tej chwili cały nacisk powinien być położony na to, żeby bronić naszej racji stanu i nie zmniejszać, a zwiększać produkcję rolną, ponieważ odbiorcy ostateczni na świecie oczekują wolumenów (…). Część naszej żywności jest reeksportowana dalej poprzez kraje Unii Europejskiej, ponieważ my sami nie jesteśmy w stanie zapewnić wystarczających wolumenów, żeby zaspokoić odbiorców ostatecznych – zwrócił uwagę Jarosław Malczewski.
Podkreślił, że impuls popytowy płynął zawsze ze Wschodu, natomiast impuls cenowy z Zachodu. Zachód, dyktując ceny, w pewnym sensie kolonizował Polskę.
Wskazał też, że zmian wymaga obszar odbiorcy detalicznego, ponieważ obecnie rynkiem rolnym rządzą sieci handlowe.
Trzecim obszarem wymagającym zmian są inwestycje, w tym inwestycje zagraniczne.
– W pierwszej kolejności potrzebny nam jest agroport, który rozwiąże trudności, które są z (…) eksportem zbóż, natomiast w drugiej kolejności wskazuję potrzeby, które płyną od odbiorców ostatecznych. Mianowicie niejednokrotnie odbiorca jest zainteresowany odbiorem polskiej żywności lub półproduktów, natomiast brakuje tam powierzchni przechowalniczej i przetwórstwa. Polskie przedsiębiorstwa mogłyby aktywnie uczestniczyć w tym obszarze, tworząc inwestycje zagraniczne – mówił prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej.
Zaznaczył, że wszystko to będzie możliwe, kiedy w Polsce powstanie sprzyjający układ prawny.
radiomaryja.pl



