Fot. P. Tracz / KPRM

J. Kopcińska: Projekt ustawy reprywatyzacyjnej jest w Min. Sprawiedliwości poddawany dalszym, koniecznym analizom

Projekt ustawy reprywatyzacyjnej jest w ministerstwie sprawiedliwości, gdzie jest poddawany dalszym, koniecznym analizom; projekt ten nie był przedmiotem prac Rady Ministrów – oświadczyła w rozmowie z PAP rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Jacek Sasin w niedzielnym wywiadzie dla portalu wPolityce.pl ocenił, że realizacja przepisów projektu ustawy reprywatyzacyjnej przekracza możliwości budżetu państwa, są również wątpliwości co do jego zgodności z prawem polskim i międzynarodowym, w związku z tym, projekt ustawy został przekazany do ponownych analiz ministerstwu sprawiedliwości.

Z kolei w rozmowie z PAP wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Patryk Jaki zwrócił uwagę, że resort dostrzegł poważne patologie w systemie prawno-własnościowym w związku z pracą Komisji Weryfikacyjnej.

„Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało spójny, kompleksowy projekt dot. reprywatyzacji. Został on pozytywnie skonsultowany ze wszystkimi resortami. Jest poparty opiniami ekspertów z prawa międzynarodowego. Projekt zyskał pozytywne opinie Rady Legislacyjnej i Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu” – wskazał.

Jak podkreślił, „ostateczna opinia co do konkretnych zapisów projektu i decyzja dot. dalszego losu ustawy należy do pana premiera i rządu”.

Do sprawy odniosła się też w poniedziałkowej rozmowie z PAP rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, która zaznaczyła, że projekt ustawy reprywatyzacyjnej nie był przedmiotem prac Rady Ministrów.

„Komitet Stały Rady Ministrów odesłał projekt ustawy reprywatyzacyjnej do Ministerstwa Sprawiedliwości celem przeprowadzenia dalszych niezbędnych analiz” – dodała.

Jacek Sasin, odnosząc się w poniedziałek w Polsat News do projektu ustawy reprywatyzacyjnej wskazywał, że po analizie projektu w Komitecie Stałym, stwierdzono, że wymaga on dalszych prac: analiz, wyliczeń, a także zastanowienia się, jak zapisać przepisy ograniczające krąg osób, które mogą stać się beneficjentami tej ustawy.

„Te prace będą kontynuowane, w żadnym wypadku, to nie oznacza, że my zaniechaliśmy prac nad tym projektem. Projekt w dalszym ciągu jest w grze i jest opracowywany” – zapewnił.

Jacek Sasin zaznaczył, że nie wyklucza, iż efektem analiz resortu sprawiedliwości będzie przesłanie projektu ustawy o takim samym kształcie, jak dotychczas.

„Ale musimy mieć pewność, że te przepisy, które są zaproponowane, są najlepsze, zgodne z wszystkimi wymogami prawa, tak polskiego, jak i międzynarodowego, i przede wszystkim, że ona są wiarygodne pod względem wyliczeń finansowych” – oświadczył.

Jacek Sasin pytany był też o to, czy stać nas na przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej.

„Ja nie wiem, bo nie wiem, jakie będą ostateczne zapisy tej ustawy (…). Niezwykle dużo zależy od tego, jaki krąg osób byłby objęty tymi przepisami” – odpowiedział.

„Musimy tę sprawę przedyskutować i być pewni, co do tego, że te rozwiązania, z którymi chcemy wyjść i chcemy zaproponować, to rozwiązania rzeczywiście dobre” – dodał.

„Należy zadać pytanie, czy dzisiaj my, współcześni Polacy powinniśmy ponosić wielki ciężar wyrównywania szkód, które powstały kilkadziesiąt lat temu nie z naszej winy, nie z winy naszej, dzisiaj żyjących” – wskazywał Jacek Sasin.

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt ustawy reprywatyzacyjnej w październiku ub.r. Przewiduje on m.in. takie rozwiązania, jak rekompensatę w wysokości do 20 proc. wartości mienia przejętego przez państwo po 1944 r., czy zakaz zwrotów w naturze i handlu roszczeniami. Szacunkowy koszt jej skutków wyniósłby od 10 do 15 mld zł.

Według Ministerstwa Sprawiedliwości propozycje stanowią „kompromis pomiędzy moralną powinnością wobec osób pokrzywdzonych a ekonomicznymi możliwościami państwa”.

„Trzynaście dekretów i ustaw skutkujących po 1944 r. przejęciem przez państwo nieruchomości prywatnych było uchwalonych przez nielegitymizowany reżim, nie wybrany w demokratycznych wyborach, lecz narzucony przez sowieckiego najeźdźcę” – głosi uzasadnienie projektu.

Po wejściu ustawy w życie miałyby stracić moc m.in.: dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej oraz tzw. dekret Bieruta, nacjonalizujący warszawskie grunty.

PAP/RIRM

drukuj