fot. flickr.com

Intensywne naloty Izraela na wschodzie Syrii; zginęły 23 osoby

Izraelskie lotnictwo przeprowadziło dziś nad ranem intensywne ataki na wschodzie Syrii, wymierzone w pozycje i składy broni bojowników wspieranych przez Iran. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w nalotach zginęły 23 osoby, a 28 zostało rannych.

Syryjska państwowa agencja informacyjna SANA poinformowała, że do ataków doszło w miastach Dajr az-Zaur, Al-Majadin i Abu Kamal oraz w ich rejonie w prowincji Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii. Więcej szczegółów nie podano.

Syryjskie Obserwatorium z siedzibą w Londynie podało, że miało miejsce co najmniej 18 ataków z powietrza w Daj az-Zaur, a także wzdłuż granicy z Irakiem; zostało trafionych kilka składów broni. Wśród zabitych jest 7 Syryjczyków, a reszta ofiar śmiertelnych to bojownicy wspierani przez Iran.

Starszy rangą przedstawiciel amerykańskiego wywiadu, który wiedział o ataku, powiedział agencji AP, że naloty przeprowadzono dzięki informacjom wywiadowczym USA i były one wymierzone w magazyny w Syrii, używane do przechowywania irańskiej broni. Dodał, że magazyny służyły również do przechowywania komponentów wspierających irański program nuklearny.

„Spalili irańskie pozycje w Daj raz-Zaur” – powiedział AP Omar Abu Laila, znajdujący się w Europie działacz, który prowadzi zespół aktywistów, przekazujących informacje z obszaru przygranicznego.

Izrael przez ostatnie lata przeprowadził kilkaset ataków na powiązane z Iranem cele wojskowe w Syrii, ale rzadko przyznaje się do takich operacji, ani ich nie omawia. AP zauważa, że Izrael postrzega irańskie okopanie się na swojej północnej granicy jako czerwoną linię i wielokrotnie uderzał w powiązane z Iranem obiekty i konwoje z bronią przeznaczone dla Hezbollahu, radykalnej szyickiej organizacji terrorystycznej z Libanu.

Amerykański urzędnik, który zastrzegł anonimowość, powiedział, że sekretarz stanu USA Mike Pompeo omawiał naloty z szefem Mosadu, izraelskich służb wywiadowczych, Josim Koenem (Yossim Cohenem) w poniedziałek w Cafe Milano w Waszyngtonie.

PAP

drukuj