fot. PAP/Tytus Żmijewski

Inowrocław: Przyczyną pożaru przy kamienicy, w której mieszka poseł PO, mógł być niedopałek

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła PAP, wynika, że przyczyną pożaru przy kamienicy, w której mieszka poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza, mógł być niedopałek papierosa. To on miał doprowadzić do zapalenia się toi-toia.

Polska Agencja Prasowa poinformowała dzisiaj rano, że policja zatrzymała mężczyznę, który miał wywołać pożar przy kamienicy w Inowrocławiu, w której mieszka poseł Platformy Obywatelskiej.

„Przedstawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru” – powiedziała PAP rzecznik prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz.

Mężczyzna miał doprowadzić do pożaru przez swoją nieostrożność i wyrzucenie niedopałka papierosa przy przenośnej toalecie. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Sławomir M. mógł być jedną z osób, które gasiły pożar w nocy z piątku na sobotę.

„Mężczyznę zatrzymali wczoraj późnym popołudniem policjanci z Bydgoszczy i Inowrocławia. To 50-latek. Do późnego wieczora był rozpytywany, a dzisiaj zostanie doprowadzony do prokuratury” – wskazała Monika Chlebicz.

Z nieoficjalnych informacji, które udało się zdobyć PAP wynika, że jest to mieszkaniec kamienicy, w której mieszka poseł Krzysztof Brejza, a przy której doszło do pożaru m.in. toi-toia. Podejrzanym jest Sławomir M. Został zatrzymany poza miejscem zamieszkania, gdyż „ulotnił” się z niego po wywołaniu pożaru.

PAP udało się także ustalić nieoficjalnie, że mężczyzna przyznał się do winy.

„Wczoraj przedstawiono mężczyźnie zarzut dotyczący nieumyślnego spowodowania pożaru” – dodała rzecznik bydgoskiej policji.

Poseł Krzysztof Brejza zawiadomił w niedzielę policję o usiłowaniu zabójstwa jego rodziny. Zgłoszenie parlamentarzysty ma związek z pożarem przy jego kamienicy w nocy z piątku na sobotę.

W poniedziałek szef Prokuratury Rejonowej w Inowrocławiu Robert Szelągowski powiedział, że formalnej decyzji ws. wszczęcia śledztwa w tej sprawie jeszcze nie ma, gdyż prokurator analizuje zgromadzony materiał dowodowy.

„Na pewno będzie jednak wszczęte w tej sprawie postępowanie. Przesądza o tym dzisiejsza czynność procesowa w postaci oględzin, która przeprowadzona była z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Ten biegły już po dokonaniu tych czynności stwierdził, że mamy do czynienia z podpaleniem. Żeby wyjaśnić okoliczności, tło całego zdarzenia, a w konsekwencji zmierzać do ustalenia sprawców, konieczne jest wszczęcie tego postepowania, bo takie czynności można wykonywać tylko w postępowaniu przygotowawczym” – podkreślił Robert Szelągowski.

Prokurator Robert Szelągowski dzisiaj potwierdził PAP informacje policji o postawieniu zatrzymanemu mężczyźnie zarzutu nieumyślnego spowodowania pożaru.

„W tej sytuacji chodzi najprawdopodobniej o lekkomyślność” – dodał.

Poseł w rozmowie z PAP w poniedziałek powiedział, że jest przekonany o celowym działaniu jakiejś osoby.

„Nie można mówić, że materiały z włókna szklanego same się zapalają. Naprawdę trzeba dużo złej woli i dużo energii włożyć, żeby wywołać taki ogień, który obejmie instalację gazową. Ta instalacja została opalona w wysokiej temperaturze” – powiedział PAP w poniedziałek po południu.

Jak dodał, o pożarze on i jego bliscy dowiedzieli się po fakcie.

„Sąsiedzi wszystko ugasili. Rano wzywana była policja i trwało wstępne zabezpieczenie materiału. Sąsiedzi uratowali nam życie. To pewne. Jestem im bardzo wdzięczny” – powiedział Krzysztof Brejza.

Dodał, że w kamienicy, w której mieszka z rodziną, może mieszkać łącznie ok. dwudziestu kilku osób; jest to duży i długi budynek, pożar miał miejsce z tyłu kamienicy, a główne pokoje w mieszkaniu Brejzów znajdują się natomiast od frontu.

„Byliśmy wszyscy tej nocy w domu. Starsze dzieci spały właśnie w tej części kamienicy, która była zagrożona. O pożarze dowiedzieliśmy się od mojej mamy, która poinformowała nas w sobotę o czynnościach policji” – powiedział poseł.

Polityk mówił, że widok miejsca pożaru był przerażający.

„Zdaliśmy sobie sprawę, że nie było to zwykle zaprószenie ognia. Ze ściany odpadł tynk, a ona cała była popalona. Bardzo jesteśmy wdzięczni sąsiadom za ugaszenie tego, bo mogło się to skończyć tragicznie” – dodał Krzysztof Brejza.

Zaznaczył, że jest daleki od teorii spiskowych i nie chce łączyć tego wydarzenia wprost ze swoją działalnością polityczną. Dodał, że nie wyklucza czynu chuligańskiego. Wskazał, że wcześniej niszczone były skrzynki pocztowe czy szyld kancelarii jego żony, a on sam spotykał się z hejtem.

„Zależy mi na rzetelnym przeprowadzeniu tego postępowania i wyjaśnieniu tej sprawy. Eksperci mówili nam, że gdyby w tej kamienicy była starszej generacji instalacja, a ona jest w wielu budynkach, to doszłoby do eksplozji, a na pewno do znacznego rozszerzenia się ognia. Jeżeli ktoś podpala ścianę, gdzie znajdują się rury gazowe, które zostały solidnie opalone, a one były bardzo dobrze widoczne, to musi zakładać doprowadzenie do nieszczęścia. Stąd moje zawiadomienie” – powiedział.

PAP/RIRM

drukuj