fot. https://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/SitePages/Organizacja.aspx?ListName=Org_PPSN&ItemSID=4-f1bbcd6a-ce5e-4e37-9557-1d0b100e352e

I Prezes Sądu Najwyższego: Żaden organ nie ma uprawnienia, żeby ot tak nakazać ponowne przeliczenie głosów wyborczych

Żaden organ nie ma uprawnienia, „żeby ot tak sobie” nakazać ponowne przeliczenie głosów wyborczych – mówiła I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska. Jak dodała, każdy z protestów wyborczych wniesionych do SN jest rozpoznawany w granicach podniesionych w nim zarzutów.

Małgorzata Manowska poinformowała, że do SN wpłynęło ponad 50 tysięcy protestów przeciwko wyborowi prezydenta RP. Czas na składanie protestów upłynął 16 czerwca. W głosowaniu, które odbyło się 1 czerwca, większe poparcie otrzymał Karol Nawrocki. Było to – według danych PKW – 10 606 877 głosów (50,89 proc.), a Rafał Trzaskowski – 10 237 286 głosów (49,11 proc.).

Od kilkunastu dni media informują o rzekomych nieprawidłowościach związanych z liczeniem głosów w niektórych komisjach podczas II tury wyborów, informowano m.in. o przypadkach odwrotnego przypisania głosów oddanych na obu kandydatów. W związku z wniesionymi protestami wyborczymi SN dopuścił dowód z oględzin kart do głosowania z 13 obwodowych komisji wyborczych w celu ustalenia liczby ważnie oddanych głosów na obu kandydatów.

I Prezes SN, Małgorzata Manowska, była pytana w Radiu Zet, czy możliwe jest ponowne przeliczenie wszystkich głosów oddanych w II turze. Podkreśliła, że „żaden organ, ani sąd nie ma takiego uprawnienia, żeby, ot tak sobie, nakazać ponowne przeliczenie głosów”.

„Każdy z tych protestów jest rozpoznawany w granicach zarzutów, jakie są tam podniesione” – zaznaczyła Małgorzata Manowska.

Małgorzata Manowska powiedziała, że wśród protestów, które wpłynęły do SN, „indywidualnych protestów” jest kilkaset sztuk, zaś ok 90 proc. stanowią te, których wzór udostępnił w mediach społecznościowych poseł KO Roman Giertych, nazywane przez pracowników SN – jak dodała I Prezes – tzw. „giertychówkami”.

Pytana, czy w związku z tym SN zdąży z rozpoznaniem protestów do 2 lipca – do kiedy ma czas na stwierdzenie o ważności wyboru prezydenta RP – odpowiedziała, że „tylko jakieś nadzwyczajne możliwości, jak zamach, uwięzienie sędziów, mogłyby spowodować, że te protesty”.

Dodała jednak, iż „z całą pewnością tego powiedzieć nie można”.

Prezes Małgorzata Manowska była również pytana, czy ona sama nie jest ciekawa „prawdziwych wyników wyborów”. Było to nawiązanie do sobotniego wpisu premiera Donalda Tuska, w którym ten zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy, prezydenta elekta Karola Nawrockiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z takim pytaniem – czy nie są oni „tak zwyczajnie po ludzku ciekawi, jakie są prawdziwe wyniki głosowania”. Andrzej Duda odparł: „nie jestem ciekawy wyników wyborów prezydenckich, bo je znam. Ogłosiła je oficjalnie Państwowa Komisja Wyborcza”. Stwierdził także, że premier „z kolegami nie potrafią się pogodzić z przegraną w wyborach prezydenckich”.

Według I Prezes SN, pytanie premiera to były „uszczypliwości polityczne, sugerujące, że wybory zostały sfałszowane”.

„Jako legalistka, trzymam się uchwały PKW i w zależności od wyniku rozpoznania protestów wyborczych, te wyniki się potwierdzą, albo nie potwierdzą” – mówiła.

O odpowiedź prezydenta był w TVN24 pytany szef jego gabinetu, Marcin Mastalerek. Jak stwierdził, Duda nie protestuje przeciwko sprawdzeniu głosów w kilku komisjach, tylko czemuś „zupełnie innemu”.

„Nie jesteśmy ślepi, wszyscy widzą, że Donald Tusk próbuje wykorzystać te kilka komisji do podważenia wyniku wyborów i do deprecjonowania przyszłego prezydenta” – stwierdził Marcin Mastalerek.

Dodał ponadto, że wykryte nieprawidłowości w komisjach to „zwykły błąd ludzki”.

W ubiegłym tygodniu rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, poinformowała, że z oględzin w kilkunastu obwodowych komisji wyborczych wynika, że w 8 komisjach doszło do zamiany głosów oddanych na obu kandydatów. Jak wskazała Prokuratura Krajowa, wykryta zamiana skutkowała „błędnym przyjęciem, że większą liczbę głosów w tych obwodach uzyskał Karol Nawrocki, podczas gdy ponowne przeliczenie przez sąd kart wyborczych wykazało, że tę liczbę głosów otrzymał Rafał Trzaskowski”. Ponadto w dwóch komisjach doszło do umieszczenia ważnych głosów oddanych na Trzaskowskiego w pakiecie głosów oddanych na Karola Nawrockiego.

PAP

drukuj