H. Dobrowolska: Treści z zakresu rozwoju biologicznego człowieka są zawarte wyłącznie w edukacji zdrowotnej, która docelowo – jestem przekonana – zostanie uznana za przedmiot całkowicie obowiązkowy
W obrębie podstawy programowej z zakresu biologii, która została wchłonięta przez przedmiot „przyroda”, nie znajdujemy w ogóle rozwoju człowieka. Nie znajdujemy dojrzewania, nie znajdujemy rozwoju płciowości. Treści z zakresu rozwoju biologicznego człowieka, przede wszystkim z akcentem na dojrzewanie, (…) są zawarte wyłącznie w edukacji zdrowotnej jako przedmiocie, który docelowo – jestem przekonana – zostanie uznany za całkowicie obowiązkowy z tej racji, że te treści nauczania nie występują nigdzie indziej. To jest jeden wielki skandal, z którym mamy do czynienia – przekonywała Hanna Dobrowolska, ekspert ds. oświaty, w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Od września 2026 roku w szkołach podstawowych w klasach IV-VI mają zostać wprowadzone lekcje przyrody, które zastąpią osobne zajęcia z biologii, chemii, fizyki i geografii. Nowy przedmiot ma pojawić się w ramach programu Ministerstwa Edukacji Narodowej „Reforma26. Kompas Jutra”.
– Będzie obowiązywał nowy przedmiot „przyroda”, który zastępuje przedmioty przyrodnicze podzielone już od klasy czwartej do klasy szóstej. To przedmiot, w którym zawarte zostały treści z zakresu biologii, geografii, chemii i fizyki. Przedmiot ten bardzo mnie zaniepokoił, dlatego że znajdujemy absolutnie inne podejście do nauczania. (…) Kluczowa zmiana polega na tym, że w obrębie podstawy programowej z zakresu biologii, która została wchłonięta przez przedmiot „przyroda”, nie znajdujemy w ogóle rozwoju człowieka. Nie znajdujemy dojrzewania, nie znajdujemy rozwoju płciowości. Wszystko to, co znajdowało się na biologii, w tej chwili zostało całkowicie z tego przedmiotu usunięte. Mamy właściwie rozwiniętą wersję edukacji klimatycznej, która obejmuje właśnie wszystkie te przedmioty – wskazywała Hanna Dobrowolska.
Gość „Aktualności dnia” wyraziła przekonanie, że ta zmiana ma przełożyć się na wprowadzenie obowiązkowych zajęć z edukacji zdrowotnej.
– Treści z zakresu rozwoju biologicznego człowieka, przede wszystkim z akcentem na dojrzewanie, bo to jest ten temat, który skupiał uwagę rodziców w ubiegłych miesiącach, (…) są zawarte wyłącznie w edukacji zdrowotnej jako przedmiocie, który docelowo – jestem przekonana – zostanie uznany za całkowicie obowiązkowy z tej racji, że te treści nauczania nie występują nigdzie indziej. (…) To jest jeden wielki skandal, z którym mamy do czynienia. (…) W wypadku przyrody powinien po prostu podnieść się jeden wielki sprzeciw i alarm, ponieważ jest to naruszenie praw rodziców w sposób pośredni, a jednocześnie zastosowanie niezwykle przebiegłego fortelu, ażeby przeforsować pierwotną ideę, czyli obowiązkowość edukacji zdrowotnej – oceniła ekspert ds. oświaty.
Hanna Dobrowolska przedstawiła swoje obawy o to, że wspomniana reforma oświatowa uszczupli wiedzę przekazywaną uczniom.
– Czeka nas równia pochyła, jeżeli chodzi o poziom edukacji. Na to zwracali uwagę nauczyciele przedmiotów przyrodniczych już na początku roku, kiedy zetknęli się z tymi pomysłami ministerstwa. (…) Poprzednia tzw. reforma, jeszcze poprzedzająca rządy PiS, dokładnie realizowała podobny pomysł, czyli skalania interdyscyplinarnego przedmiotu przyrodniczego. (…) To skutkowało spadkiem wyników nauczania uwidocznionych w międzynarodowych rankingach, więc absolutnie obiektywnych. Dopiero rozdzielenie tych przedmiotów, kiedy weszła reforma minister Zalewskiej, sprawiło, że znowu „pożeglowały w górę” wyniki nauczania przedmiotowego, badanego obiektywnie badaniami międzynarodowymi w krajach europejskich, ale także w badaniach światowych. Nauczyciele specjaliści podkreślają, że to właśnie rozmycie tej wiedzy – niekonkretność, przekazywanie prerogatyw nauczycielom geografii w zakresu chemii czy fizyki, którzy się nie znają na tej dziedzinie – przekonywała gość „Aktualności dnia”.
Ekspert ds. oświaty dodała, że pojawił się pomysł z Ministerstwa Edukacji Narodowej, by stworzyć zespoły nauczycieli przyrody, ale – jej zdaniem – to nie sprawdzi się w praktyce.
– Minister Lubnauer wspomina, że będą tworzone zespoły nauczycieli – nie będzie uczył jeden nauczyciel przedmiotu „przyroda”, tylko kilku, ponieważ jeden sobie po prostu nie da rady. Nie ma pracowni biologiczno-chemicznych, które zostały w ubiegłych latach zlikwidowane, więc nauczyciele podkreślają, że jest to czysta teoria, żeby nie nazwać tego ideologią, która nie będzie miała przełożenia na konkretną szkolną praktykę. To jest znowu następny wymyślony konstrukt, który rozwija się o niemożność; o to, że jeżeli mamy uczyć dziecka w bloku trzygodzinnym poza szkołą, bo taki jest tutaj zamiar, to samo wyjście ze szkoły i powrót sprawi, że zostanie jedna godzina przyrody zamiast trzech. (…) Sprzeciwiajmy się temu pomysłowi, jest on niezwykle szkodliwy i zagraża suwerenności polskiej oświaty – akcentowała Hanna Dobrowolska.
Całą rozmowę z Hanną Dobrowolską można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




